Napisane wiele lat temu, zwane wierszem chyba...
wypalił się latem
i zgasł w deszczu kropli
nad górskim potokiem
szukając sam siebie
w omszałym kamieniu
umierał ostatnim widokiem
oprawiając w ramki
krew następnej strony
wykuwał księgę kamienną
palec drogowskazu
do nikąd dla przyszłych
prostotą będąc przyziemną
tyle pozostało
po westchnieniach oczu
w obrączkach śniedzią pokrytych
w fałszywej duszy
prawdziwy człowiek
i śmiech przyjaciół ukrytych
Komentarze (10)
Bardzo ładne i głębokie. 5
A początki wersów nie powinny być z dużej litery?
Bardzo mi się podoba, wiersz ma głębię, uwielbiam takie :D
Szczególnie podobają mi się dwa ostatnie akapity. Oby tak dalej. Daję 5 oczywiście
Być może z dużej, ale tak to kiedyś nabazgrałem. Unikam "przykładnej" poprawności. Wiem też, że do mojego ukochanego Leśmiana mi daleko. Dziękuję, szczególnie Panu Buczybórowi :)))
Coś mi tu nie pasuje... ale ładne. Słabe 4.
Pozdrawiam
I ode mnie 5 :)
Dziękuję, bardzo motywujące komentarze, także te, które zawierają krytykę. Każde zdanie bezcenne.
Dużo w tym bólu i zwątpienia, starconych nadziei, nieuchronności, ucieczki... Dla mnie piątka ukryta w ciekawych słowach:)
Mi się bardzo podoba. Magiczny klimat. Słowa jakich użyłeś tworzą piękną całość. Jestem pod wrażeniem. 5.
Dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania