Narcissus

Zakochany w sobie nie widział świata

na trzeźwo czy to podczas picia trunku

i chociaż miał już nawet swoje lata

on niezmiennie trwał dumny z wizerunku

 

A w starym domu wisiały zwierciadła

bo duchem on taki piękny i młody

choć i baba jaga by nie odgadła

ile zostało z prawdziwej urody

 

Klepiąc po plecach ściskali mu dłonie

łzy ocierał wciąż niby ze wzruszenia

na czarno malował wciąż siwe skronie

aby już zawsze źródłem być natchnienia

 

Prawdziwe z niego było bowiem bóstwo

raczej nawet próżności złoty cielec

a włosów coraz mniej i myśli mnóstwo

a nuż się jeszcze trafi a widelec

 

Tak się nadymał jak paw na podwórku

i na koniec cały już napuszony

aż pękł któregoś dnia balon na sznurku

leżał odtąd w próżni w nicość wpatrzony

 

Bo nic nie widział poza samym sobą

co tyle rzeczy w życiu przeinaczył

z prawdą o sobie walczył jak z chorobą

choć świata wszak ni razu nie zobaczył

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Bogumił 31.07.2019
    Świetne
  • Misiu M 31.07.2019
    dzięki Bogumił ;-)
  • Canulas 31.07.2019
    Trochę gdzieniegdzie można powalczyć z "był", ale całkiem ok.
  • Misiu M 31.07.2019
    masz rację Can -poprawiłem ;-)
  • Aisak 31.07.2019
    Nad tym wierszykiem wisi jakiś obrazek święty.
    Bardzo kulturalne słownictwo.

    (hmm...uklęknąć, czy powstać...)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania