Narkoman

Chodź! w pustkę i naćpaj się ze mną

Bracie, uwierz, mi już wszytko jedno

Utońmy w tym haju, na wieczność

Chcę poczuć naraz niebo i piekło

 

Utopijne poligony w oczach zamiast prawdy

Tworzące zawiłe ciągi permanentnej hańby

Przegrałem, płonę żywcem bez oznak walki

W bezruchu, niemy, jak porcelanowe lalki

 

Jak kwiaty słońca poszukuje kolejnej działki

Me doznania gasną szybciej niż zapałki!

Ciągle chcę więcej by wrócić do początku

Jednak nie mogę dopłynąć do tego przylądku

 

Jestem teraz jak płótno wypłowiały z uczuć

Zbyt słaby by z ust wydobyć słowo “ratunku”

Przez anhedonię trzymany jak pies na sznurku

Narkoman, przedstawiciel niższego gatunku

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • zardak

    forma naiwna ale wiersz poruszający szczerością, prawdą (jeśli to cokolwiek teraz znaczy), i tak jest że przeciwności spotykają się w swoich ekstremach - we mnie spotkały się wzruszając mnie. dzięki!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania