Narodzenie
Z pola naprzeciwko wyjąłem bagnet
zamoczony w białej krwi chmur.
Nogi otulone cętkami ran
poniosły mnie jak przynętę w proszku
na rumowisko, gdzie rdzenna flora
tuszowała ślady po źdźbłach porcelany.
Źli orzekli, że las przyjął balast,
mili, że właśnie zapłonął przez słomę.
Komentarze (8)
nie chwyta za serce
Dziękuję za ciekawą refleksję.
ale jedynka nie ode mnie
Nudzisz się?
Mam kilka kont i - w razie czego - sam sobie wyznaczam - wedle upodobania - 1, 3 czy 5.
W końcu coś Twojego, co mi się bardzo, bardzo podoba.
W końcu do... — tak, pamiętam. Nie przeklinać u Ciebie — ... do diaska.
do diaska pobudza
kurwa zanudza
Całkiem fajny wiersz, choć jakbym miał się czepiać, to ta interpunkcja niezbyt mi leży. Ale tak poza tym podoba się bardzo
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania