Narządochłonni

Sprzedałem nerkę, pół serca i obojczyk. Wegetuję, choć lepszym określeniem byłoby życie na krawędzi. Mówili, że popadanie w długi to nic dobrego, ale nie słuchałem, a teraz mam za swoje. Żeby przetrwać muszę stopniowo rozbierać się na części. Niby obiecałem, że mózgu nie sprzedam, ale cały czas się waham. Obiecali sowite wynagrodzenie, zwłaszcza kiedy dowiedzieli się, że mówię płynnie w sześciu językach. A do tego zbliża się kolejna rata. Jeśli nie zapłacę, pewnie i tak stracę kilka palców.

Dobrym miejscem do znalezienia kupca na organy był PenumbraNet. Kiedyś widziałem tam ogłoszenie jakiejś starej wiedźmy, która szukała kciuków do stworzenia podejrzanych wywarów z dodatkiem dziewic i ogonów traszek. Ostatnio najlepiej się sprzedawały męskie owłosione jądra. Popatrzyłem między nogi. Owłosienie niby było, ale wolałbym się jeszcze ich nie pozbywać. Drugim hitem były pokazy wyciągania odbytu przez usta, za udział w których dostawało się podobno sporą kasę, ale pomimo tego z tej części ciała również planowałem jeszcze skorzystać. W czasie swoich poszukiwań trafiłem na ciekawą stronę, na której opisywano jak wyhodować sobie dodatkową parę narządów. Byłby to niekończący się zapas gotówki. Należało zakupić specjalną maść, której użycie miało zapewnić niesamowite efekty i to już po kilku godzinach. Byłem w tragicznej sytuacji, więc musiałem spróbować. Wiedziałem, że kupowanie czegokolwiek na czarnym rynku nie było bezpieczne, bo mogły wystąpić różne skutki uboczne. Należało wypróbować to wcześniej na kimś innym. Od razu w mojej głowie wykiełkował pewien chytry plan. Koło domu kręcił się często włóczęga o dość dziwacznej aparycji, cały powykręcany. Zwyczajny mutant przybyły zapewne z okolic Czarnobyla. Skoro i tak już paskudnie wyglądał, to co mu szkodziło dorobić się kilku dodatkowych części ciała. Oczywiście po dobroci by nie przyszedł, więc udałem że chcę mu dać coś do zjedzenia, ale potajemnie już czekałem z więzami i chloroformem.

Udało mi się go uśpić, po czym przystąpiłem do działania. Wysmarowałem mu jądra podejrzanym specyfikiem. Nie mogłem go od razu puścić, bo zaraz uciekłby. Związałem go, zakneblowałem i wrzuciłem do piwnicy. Następnego ranka miałem zamiar sprawdzić, czy nic mu nie jest. Niestety od razu po przebudzeniu zdałem sobie sprawę, że to ja mam problem. Wyrosły mi dodatkowe palce. Miałem ich teraz dziesięć u każdej z dłoni. No tak, nie przeczytałem nawet ulotki ostrzegającej by do smarowania korzystać z rękawiczek ochronnych. Plus taki, że specyfik działał, a drugi, że nadmiar palców będę mógł sprzedać wiedźmie. Byłem ciekaw jak się ma mój mały mutant i czy faktycznie urosły mu dodatkowe jądra. Niestety odkryłem z niemałym rozczarowaniem i zgrozą, że zdążył się przez noc oswobodzić z więzów, a do tego czekał na mnie uzbrojony w siekierę. Oczywiście nie miałem przy sobie nawet noża do smarowania masła, gdybym chciał się czymś bronić, więc musiałem zastosować inną strategię.

- Nie rób mi krzywdy. Mam żonę i dzieci.

- Ciekawe gdzie?

- No, rozwiodłem się. Porwałem cię z czystej desperacji.

Kiedy mutant dostrzegł moje dodatkowe palce u rąk, zaczął się śmiać. Już miałem mu dogryźć, żeby popatrzył na swoje odbicie w lustrze, ale miał siekierę, więc przemilczałem sprawę.

- Też dałeś się nabrać na ten specyfik? – zapytał. – I nawet rękawic nie założyłeś?

- O czym ty gadasz?

Odłożył siekierę i pokazał mi elementy swojego ciała, na które wcześniej nie zwróciłem należytej uwagi. Po prostu uznałem go za kolejną ofiarę Czarnobyla. Miał cztery kolana i tyle samo stóp, dwa kręgosłupy, a o stanie jego narządów wewnętrznych wolałem nie myśleć.

- Też zaraz będziesz tak wyglądał. Wystarczy, że dotykałeś się palcami po ciele. To działa niekiedy z opóźnieniem, ale na pewno cię nie minie.

Cholera. Przypomniałem sobie, że przed spaniem zawsze się masturbuję. A do tego w czasie snu, nie zwracam uwagi, gdzie kładę ręce.

- Przynajmniej będę miał, czym handlować – odgryzłem mu się.

- Zapomnij. To podróbki. Nikt tego nie zechce kupić.

Popatrzyłem na palce. Faktycznie, na każdym z nich widniał napis: „Made In China”.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • JamCi 5 miesięcy temu
    No cóż, może litościwie udziabią.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania