Nasiono bez plonów
Jałowa gleba, w niej nasiono
Co piękną chce rozkwitnąć wonią,
Łodygę mieć i bujne liście,
Chce piąć się w górę rozłożyście.
Lecz wiatr je pali zamiast chłodzić,
Ziemia kaleczy zamiast rodzić,
A krople deszczu upragnione
Gdy spadną - suchą pustką zioną.
Torturą są rozkoszne chwile
Gdy rosa da wilgoci tyle,
By jeden pęd zielenią zalśnił
I umarł zaraz w suchej kaźni.
Z dniem każdym coraz mniej nadziei
Gdy kwiecie złoci się i bieli,
Nasiono leży dość głęboko,
By je minęło każde oko.
Stracony gęstych szum gałęzi,
Owoc, co nigdy nie nakarmi,
Cień, który nigdy nie orzeźwi,
Liść, co nie legnie nigdy w darni.
Niewinną jest jałowa gleba,
Wichury, okrucieństwo rosy
Nie znajdą zatem swego ujścia
Bezsilne cichej skargi głosy
Komentarze (3)
Ładnie, chociaż ja bym nie łączyła interpunkcji z dużymi literami.
Świetny utwór, plus zgadzam się z uwagą Miss Szu :)
Natomiast podobają mi się szczególnie:
"Niewinną jest jałowa gleba,
Wichury, okrucieństwo rosy" - trafiło to do mnie.
Pozdrawiam :)
Ładny tekst z możliwością interpretacji. Gdyby to był mój tekst, napisałbym...nasionko. Wzmocniło by przekaz, w sensie...nie mam na nic wpływu. Ale to jest moje sugestywne odczucie. Tak czy siak - 5 Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania