NATO w Ankarze

Przywódcy NATO zbierają się na dwudniowym szczycie w Ankarze. Niepokój wzbudzają napięcia i różnice między Nowym Światem a Europą, które stają się już głównym przedmiotem uwagi zachodnich mediów. Co szczególnie istotne, niedawne oburzenie belgijskich polityków i działaczy piłkarskich na ustępstwa FIFA wobec żądania prezydenta Trumpa o przywrócenie do gry amerykańskiego napastnika Folarina Baloguna jeszcze bardziej zaostrzyło napięcia transatlantyckie, podają niektóre media.

 

Przywódcy NATO planują także podpisać umowy zbrojeniowe o wartości dziesiątek miliardów dolarów, aby pokazać Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej, że ich wydatki zbrojeniowe wzrosną do 5 % swoich wydatków budżetowych. Trump od dawna oskarża europejskie rządy o nadmiernym poleganiu na sile armii Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej w kwestiach obronnych NATO, podała agencja Reuters.

Zaś „Guardian” napisał w nagłówku: „NATO przygotowuje się na trudny szczyt, Trump wywiera presję na wydatki”.

 

Poza wydatkami na obronę, amerykański przywódca nadal napina relacje z sojusznikami od początku 2026 roku, kiedy to zagroził przejęciem kontroli nad Grenlandią i nie skonsultował się z europejskimi przywódcami przed atakiem Stanów i Izraela na Iran, zauważył „Guardian”.

 

„Grenlandia, cła, NATO i teraz piłka nożna.

 

Przed szczytem NATO, „Wall Street Journal” doniósł w zeszłym tygodniu sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Pete Hegseth. Planuje ogłosić dodatkowe redukcje liczebności amerykańskich żołnierzy w Europie. Propozycja ta została jednak odrzucona po tym, jak podzielono się nią z innymi wysokimi rangą urzędnikami Waszyngtonu. Zamiast tego, Hegseth zapowiedział, że Kraj Wolności przeprowadzi przegląd swojej obecności w Europie, który może potrwać nawet sześć miesięcy, donosi „Wall Street Journal”.

Przed szczytem NATO, amerykański magazyn „Foreign Affairs” opublikował artykuł,

w którym stwierdził, że „sojusz transatlantycki nie przetrwa bez zaufania”.

„Ironią losu jest to, że właśnie wtedy, gdy Europa staje się partnerem, którego USA powinny chcieć mieć po swojej stronie, zachowanie Waszyngtonu wywołało kryzys zaufania w sojuszu. Teraz, jeśli Waszyngton nie będzie w stanie naprawić wyrządzonych szkód, ryzykuje utratę tego cenniejszego sojusznika” – czytamy w artykule.

 

W obliczu rosnących wpływów sił konserwatywnych za "wielką wodą", napięcia między Waszyngtonem a Brukselą mogą stać się bardziej znormalizowanym elementem ich relacji, wielokrotnie pojawiając się wraz z pojawianiem się nowych problemów, zauważyli niektórzy obserwatorzy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania