Nawarstwienia
spróbujmy się zgubić. przeklęty chaos. znów jestem
mętlikiem, mówię kilka zdań jednocześnie
(filozofia wiat przystankowych, szaletów,
list, który można wysłać jedynie
w pogniecionej kopercie. ciężka świadomość
że zapalniczka to nie to samo, co zapalarka.
i inne bzdety wpychające się w kolejkę
z czachy na powierzchnię.)
KRZYCZĘ CI PROSTO W TWARZ! tyle
objawionych prawd!
szaleństwo, w którym koniecznie chcę trwać!
...e, skreślam ostatni wers
szaleństwo, w którym szukam kartofli.
płyt Renaty Przemyk. badziewia wszelakiego.
kot chce się bawić, więc zamykam go
w piwnicy. kończy się pasta do zębów.
właśnie napisałem tekst, z którego nie idzie
wyłuskać choćby jednej zdrowej frazy.
jestem chodzącym bezsensem. gdybym miał
określić siebie, najdobitniej, w jednym zdaniu,
brzmiałoby ono: Szkarłupnia opowiada perhydrol
smutnym powstańcom warszawskim.
rozsadza mnie gorączka, może zaraz
przyjadą panowie w czerwonych
kombinezonikach, z tłumicami.
i zduszą w zarodku, zanim zdołam
powiedzieć coś naprawdę istotnego
Komentarze (2)
Niektóre wiersze masz super, ale ten mi zupełnie nie poddał. Czyta się go topornie. Pozdrawiam
Rozumiem, spoko. Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania