nawet nie muszę się żegnać

Zamknięty wewnątrz w nienawiści do siebie

Bucham żarem strawionym

Połykam ogniki wstydu

Łapie motyle niewinności

Wypuszczam gwiazdy w otchłań

 

Gdzie nie wspomnę, gdzie nie zajdę

Gdzie się zgubię, gdzie się znajdę

 

Puszczam zaciśniętą pięść

I kładę na kolanie

W ciszy, całkiem ciszy obłoków

Łuną kreśląc proste znaki

 

Gdzie nie zajrzę, gdzie nie spomnę

Gdzie nie wejdę, gdzie zapomnę

 

Obok mnie blask ostrego światła

Błyskawica niepamięci

Przeszłych trosk i przeszłych zmartwień

Teraz one się nie liczą

Liczą się skomlące sny

 

Gdzie nie patrzę, gdzie nie widzę

Gdzie nie cierpię, chociaż słyszę

 

I uświadamiam sobie

Iż się nienawidzę

Średnia ocena: 2.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates godzinę temu
    Wyraz zagubienia lub/i brak celu w życiu mogą wywołać brak akceptacji siebie. Odczucia podmiotu lirycznego jak na mój gust dobrze oddane, ekspresyjnie i wiarygodnie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania