.

.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (42)

  • Dziekuje za oceny. Bylabym wdzieczna za uzasadnienie. Nie gryze (w takich okolicznosciach). Smialo.
  • Basileus 13.01.2019
    Jeśli obiecasz, że ugryziesz to i przeczytam, i ocenię, i skomentuję :)
  • Jak okazesz debilizm jakis (nie ze merytoryczną krytykę. Zwyczajny debilizm), to sie odgryze pewnie. :)
  • Basileus 13.01.2019
    Ok. przeczytałem. Mój mały staż tutaj już pozwolił mi Cię zinfiltrować po kryjomu jakiś czas temu i nie ukrywam, że jestem fanem Twojego talentu. Nie zawiodłem się, Twój styl opisu jest świetny, plastyczny i wieloznaczny. Żeby w pełni zrozumieć, co chcesz tu powiedzieć, muszę obejrzeć film. A na pewno to niedługo zrobię, bo mnie do tego zachęciłaś tą prawie recenzją samej siebie. Gdy będę po seansie to wrócę tu, by ponownie przeczytać ten tekst. Oceny nie wystawię ani teraz, ani później, ponieważ myślę, że czasami oceniać pewnych rzeczy nie wypada. :)
  • Jej. Powiem szczerze, ze tak wyczerpujacego komentarza i podejscia z zaangazowaniem sie nie spodziewalam. Najmilsza to rzecz dla autora, gdy ktos temu, co ulepil, rzeczywiscie poswieci na chwilę natężoną uwagę. Takze po pierwsze; wielkie merci.

    Po drugie, hm, jestem nieco zaskoczona, ze jakos tam kojarzysz moją pseudotworczosc, mowie pseudo, bo staram sie podchodzic do swojej "sztuki" z sarkastycznym usmiechem na blazenskich usteczkach i brac i ją i siebie w cudzysłow.

    Po trzecie: nie jest to recenzja samej mnie. To jednak opowiadanie, konstrukcja. Mam tu na mysli, ze jesli ktos pisze bohatera w pierwszej osobie i ten bohater w tekscie morduje 13 osob, to nie znaczy, ze autor to seryjny morderca.

    Jednak - tak. Znajduje w sobie elementy podobne do Carol. I jestem nią urzeczona.
    Jak i samym klimatem filmu, ktory mnie wgniótl w ziemie. Niezwyklym jest dla mnie to, ze cos co napisalam, wydalo sie na tyle ciekawe, ze planujesz obejrzec film. Mam ohydny, placzliwy nastroj, a udalo Ci sie tym faktem wywolac u mnie drżący polusmiech. Dziekuje.

    Ja sama z filmami Polańskiego dopiero zaczynam przygodę. Znalam go tylko z "Pianisty", który byl niezly, ale nie zachwycil mnie. Nie moja tematyka.

    Natomiast jestem prawdziwą koneserką dzieł opowiadających o popadaniu w obłęd, rozwoju chorob psychicznych, rozkladow osobowosci. Na takie dziela rzucam sie jak rekin ludojad na pysznego czlowieka, przezuwam dlugo, obsesyjnie.

    Dowiedzialam sie, ze nie tylko ,,Wstręt", ale i ,,Lokator" oraz ,,Dziecko Rosemary" Polańskiego są ściśle związane z tą tematyką, więc w najblizszym czasie mam zamiar obejrzec, a moze i cos w oparciu o to rowniez napiszę, jesli zachwyci mnie tak, jak ,,Wstręt".

    Pytales na forum o ksiazki rozwalające mozg, czy pomagające dojrzec wiele rzeczy z innej perspektywy. Dla mnie ksiazką, ktora mnie zniszczyla i zachwycila byla ,,Tonąca dziewczyna", klimatem i tematyką zblizona wlasnie do ,,Wstrętu". Opowiada o zmaganiu się ze schizofrenią.

    Dziekuje Ci za obecnosc, komentarz, i zaangazowanie.
    A jesli zdecydujesz sie obejrzec - zycze milego seansu.
  • Basileus 13.01.2019
    Ad.3 Tak, wiem, dlatego użyłem określenia" prawie recenzją":)
    No oczywiście, że zachęciłaś, w końcu na tym polega recenzja ("elementy recenzji w tym przypadku"), a wiedząc, że przy okazji zapoznając się z tą pozycją będę mógł poszperać w Twym szanowym umysle wydaje mi się dodatkowo mobilizująca. x)
    Nooo, że jesteś konserką w tych dziedzinach to ja nie mam żadnych wątpliwości.
    O tak, ta,k tak! Propozycji ciekawych książek nigdy za dużo. Dziękuję pięknie, obadam. Gdybyś miała jeszcze jakieś tytuły w zanadrzu to ja zawsze chętnie przygarnę propozycje.
    Obejrzę na bank, już sobie w filmwebie oznakowałem jako" umrę jeśli nie obejrzę" x)
    Pozdrawiam i czekam na kolejne teksty ;)
  • Basileus, haha, to "umre jak nie zobacze" - jakie urocze, jakie zabawne. Drugi usmiech tego wieczoru.
    "a wiedząc, że przy okazji zapoznając się z tą pozycją będę mógł poszperać w Twym szanowym umysle wydaje mi się dodatkowo mobilizująca" - bo się zarumienie. Oby się tylko nie przeraz tym poszperaniem poprzez ,,Wstręt".


    "Nooo, że jesteś konserką w tych dziedzinach to ja nie mam żadnych wątpliwości." - skad ten brak watpliwosci? Rzucaja sie w oczy moje uchybienia? Hmm...

    Czyzbys mnie lekko stalkowal xd?
    Tytuly bym miala. Pomysle i podam.
  • Basileus 13.01.2019
    e make i ka pololi To mi miło, że tak na Ciebie wpłynąłem.

    "skad ten brak watpliwosci? " - uchybieniami bym tego nie nazwał. To co się rzuca w oczy to plątanina tajemniczych, nieprzewidywalnych myśli krążących dość swobodnie wokół kilku oddalonych od siebie centrów, które zderzając się ze sobą tworzą kolejne, jeszcze bardziej pokręcone. Wskakuję w tą plątaninę i gonię, jak na rozwijającym się kłębkiem, gdzie się turlają i właściwie skąd wyszły. x) Choć muszę przyznać, że oddając się tej czynności czuję pewien niepokój i nerwowo oglądam się za siebie przez ramię lub popadam w pewien depresyjny melancholizm. Ogólnie to wszystko jest intrygujące.

    "Czyzbys mnie lekko stalkowal xd?" - miałem napisać coś w stylu: nie no, coś ty?! Ale w międzyczasie przebadałem namiastkę Twojego gustu muzycznego, więc: Tak, zdecydowanie! ;)
  • Basileus, trzeba miec dobry wzrok i wiedziec, gdzie patrzec, by to sie rzucilo w oczy. Bo to sie raczej chowa po kątach, nie chamsko rzuca. A moze jestem mniej subtelna niz mysle, a bardziej banalna i oczywista. Wszak ciezko na siebie spojrzec obiektywnie.

    "Klamiemy juz w momencie przedstawiania sie, a to, co o sobie wiemy jest zbiorem poboznych zyczen", jak ktos mowil, grzebiąc w Kępińskim.

    Tajemniczych - to mi pochlebia. Ja za Wilde'm uwazam:

    ,,Nauczyłem się kochać tajemniczość. Ona jedna chyba może życie nasze uczynić niezwykłym i cudownym.", o czym juz niejednokrotnie nudziłam.

    Nieprzewidywalna jestem, dlatego tez budze strach, nie jestem figurą stabilną, stanowię więc zagrożenie.

    Więc fakt, "rozszyfrowujesz" dość dobrze...pooowiedzmy ;)).

    ,,Ogólnie to wszystko jest intrygujące." - dziękuję za udany komplement.

    Ah, a moj gust muzyczny...woła o pomstę do nieba. Nie zważam na technikę, mam za sobą różne etapy. Słucham rapu, folk punku, gdzie pięknie fałszują, ale z emocją wartą więcej niż najlepszy kunszt perkusyjny. Slucham z nostalgią wszystkiego, co ćpuńskie, cyklicznie uwazając Heroine Velvet Underground za największe arcydzieło.

    Karę śmierci proponowałabym tylko za disco polo.
  • Basileus 14.01.2019
    e make i ka pololi, do pewnego stopnia się utożsamiam, więc dlatego zdaje mi się, że trochę rozumiem. Tylko ja kamufluje się z tym wszystkim znacznie lepiej. :P

    Ja za disco polo tylko wspaniałomyślnie murowałbym żywcem...
  • Intrygujące.
    Muszę Cię więcej poczytać.
  • Basileus 15.01.2019
    e make i ka pololi lepiej nie poświęcaj czasu na moje totalne amatorstwo

    Właśnie skończyłem oglądać i czytając teraz Twój tekst wydaje się sto razy mocniejszy. I chyba rozumiem... tak mi się zdaje, jestem przynajmniej tego bliski. Ufff,to był naprawdę trudny dzień...
    Dzięki za to.
  • Basileus, troche mnie frapuje to ,,chyba rozumiem", troche ciekawi, intryguje.

    No tak. Dni z Carol sa nieproste. Cos o tym wiem.

    To ja dziekuje. Niezwykle, ze komus chcialo sie tak wniknąć.
  • sensol 13.01.2019
    "czuć" po tekście, że film Cię poruszył. "Lokator" pewnie też Ci podejdzie. zobacz też "Matnię" i "Gorzkie Gody" . właściwie wszystkie jego filmy warto obejrzeć.
  • Wstrząsnął mną, wywarł duże wrażenie. Do tego to szaleństwo owinięte klimatem francuskiej nowej fali, czarno białe długie kadry...

    Tak, to jeden z ,,filmow zycia", przynajmniej dotychczas.
    Teraz planuję ,,Dziecko Rosemary" (opisem uwiodło mnie najbardziej).
    ,,Lokatora" następnie. Lokator swoją drogą był filmem bliskim Tomaszowi Beksińskiemu, jak czytałam. Ponoć utożsamiał się z glownym bohaterem i po wyjsciu z kina powiedzial do mamy: "teraz juz wiesz, jak czuje sie na swiecie".

    Ja czasem, w momentach skrajnych, czuje sie na swiecie jak Carol ze ,,Wstrętu".

    Matnię i Gorzkie Gody też dopiszę do listy.

    Dzięki za obecność i pozostawienie śladu. Mam nadzieje, ze tekst ,,coś ma", haha.
  • sensol 13.01.2019
    e make i ka pololi oddaje klimat filmu. też mnie ten film mocno kopnął. to był pierwszy zagraniczny film Polańskiego. nakręcony dla wytwórni produkującej horrory klasy B.
  • sensol, wiem, ze pierwszy zagraniczny. Oraz ze Sam Polanski twierdzi po latach, ze ,,Wstręt" jest filmem niedopracowanym, nie do konca udanym. Ale moim zdaniem nie ma racji. Polański jest ponoc pedantycznym perfekcjonistą. Gdy w latach 90 byl gdzies jurorem (bodajze Cannes, ale glowki sobie nie dam uciac), nie podobal mu sie zaden film. W koncu jakis jeden przypadl mu do gustu i chcial mu dac wszystkie mozliwe nagrody, ale tak nie bylo mozna. Ponoc Polanski popadl pozniej w chlodny perfekcjonizm, zatracil te drapieznosc, ktora czuc we ,,Wstrecie". Nie wiem. Zbyt malo jeszcze widzialam. Podobno jest surowy, krytyczny, wymagajacy wobec siebie.

    I w "Pianiscie" nie ma juz tego czegos. Jest chlodny perfekcjonizm.
  • sensol 13.01.2019
    e make i ka pololi cos w tym jest - wczesne filmy Polańskiego są bardziej szalone. też mi bardziej pasują
  • rubio 13.01.2019
    hmm...
    Od początku do końca traktując to jako tekst literacki, od strony technicznej, rzemiosła, umiejętności wzbudzania emocji, umiejętności przykuwania uwagi, wykrystalizowała mi się taka myśl: kurde, Ty byś mogła pisać recenzje. W sensie, szerzej; na jakichś filmewbach, naekranach itp. Nie wiem jak tam u nich ze spojlerami w recenzjach, bo tu ich trochę jest. Ale też, to jest "z elementami recenzji"; więc po prostu same takie teksty o filmach.
    Na tych filmowych stronach pewnie są jakieś mejle odnośnie współpracy itp., weź może jeszcze kilka innych filmów na tapetę (o, np. nadciekaw teraz jestem tekstu o pewnym filmie meksykańskim), i tam gdzieś wyślij, bo czemu nie, tak se o, nic nie tracisz.
    Oczywiście, jeśli chcesz. Bo to bardziej i to, że gdybym ja tak umiał o czyichś dziełach (filmach, książkach, obrazach, czymkolwiek), to na pewno bym tak popróbował. Ale nie umiem. A tu pyk, jaki talent w tę stronę.
  • A Ty nawet tutaj jakbym mogla zarobic.....
    Oczywiście ŻARTUJĘ.

    Co do tekstu wyzej: jest to jednak bardziej opowiadanie, ktore bazuje na dziele Polanskiego. Nieco je analizuje, nieco na nim żeruje, poniekąd jest uklonem dla tego filmu.

    Nie wiem, czy potrafilabym w suchą recenzję. Nie jestem krytykiem filmowym. Oceniam, dzialam emocjami. Filmu uzywam jako inspiracji. Lubie sie w pewne rzeczy zaglebiac (oczywiscie gdzie mi tam do rozgrzebywania na poziomie Twojego kunsztu rozgrzebywatorskiego), ale dla mnie film, obraz, zdarzenie - to raczej baza z ktorej tworzę.

    Ale lubie, lubie czasem. Pamietasz moze dlugą pracę o Oldze Hepnarovej, ktora ni3 byla opowiadaniemm a czyms typu pracy analizujacej, deko reportatorskiej.

    Och, jesli mieli by mi placic za ogladanie filmow i pisanie recencji - zyc nie umierac. Nauczylabym sie to robic. Poki co - uzywam tego jako inspiracji pod wlasną koncepcje.

    A o ,,Amores Peros" bardzo chetnie, choc ten film jest tak wielki, a ja tak malutka, ze boje sie, ze spieprze.
  • *reporterskiej.
    I wybacz bledy, mam malutką klawiaturę.
  • Canulas 13.01.2019
    A u Ciebie jak u Ciebie. Pierdolnięcie echem genialności roztacza kręgi. I łapie, i mieli, i wysysa.
    Mam Netflix i HBO. Zara poszukam wspomnianego filmu. Oczywiście już go oglądałem, ale... nie pamiętam zbyt dużo. Musiałem zatem oglądać w wysoce analfabetycznych-odczuciowo czasach.
    Dziękuję zatem.
    Pozdroxon.
  • A przeczytales juz tekst?
    Jakos mi sie o uszko obilo, ze Ty ostatnio bardzo zabiegany, nie opływasz w czas. Nie zrozumialam, czy tylko zobaczyles, ze to o tym filmie i chcesz najpierw obejrzec, potem przeczytac, czy juz przeczytales. Ale moze to moje zmeczenie zaowocowalo tą ulomnoscią niezrozumienia.

    Ale. Jesli przeczytales, i czujesz jakies echo genialnosci, i lapie i mieli i wysysa, to jeeej. Dziekuje. Twoja opinia jako czytelnika zawsze byla dla mnie strasznie wazna i chyba zawsze taka bedzie. Takiej symbiozy odczuciowej autor-czytelnik, to ja chyba nigdy z nikim. Jakbysmy patrzyli na moje swiaty przedstawione przez to samo szkiełko.

    Chociaz po to warto pisac, wiesz. Ze jak w zyciu - nigdy (prawie) telepatycznie mnie czlowiek w pelni nie zrozumie, tak Ty od Deformacji wykazales mi, ze dzieki temu, ze ludzie wynalezli alfabet miedzy osobą C (Can) a osobą W (Wiera) istnieje nic zrozumienia, choc te osoby nigdy werbalnie slowa nie zamienily.

    To piekne.
    Chrapliwa nostalgia mnie wziela i na jej łamach jutro przywroce ten tekst "Chorągiewkę na wietrze". Bo wiem, ze on byl dla Ciebie "sztosem" i ze chciales wrocic.

    A jesli masz malo czasu i duzo zmeczenia w sobie - nie szukaj dzis po hbo, ,,Wstret" jest ciezki. Nie chcialabym, by Cie wycienczyl, jak potrzebujesz sily. Ja czulam sie nim zdewastowana.

    Pozdrawiam, Mister Can.
  • Canulas 13.01.2019
    e make i ka pololi - noo, baa. Jak inaczej. Pewnie, że przeczytałem. W sumie to drugi przeczytany Twój dziś, choć chronologicznie pierwszy. Ten podoba mi się bardziej, choć momenty mają oba.
    Tak, jestem zabiegany, ale jakoś idzie.
  • Canulas, tym bardziej doceniam, ze w tym zabieganiu znajdujesz sekundę na te moje wykwity.

    Tak, ten bardziej w Twoim guscie, takze bym tak obstawiala.

    Promienie karaibskiego slonca są szczegolne.
    I nie kazdy moze odczuc ich wydzwiek.

    Moze to lepiej.
  • Canulas 14.01.2019
    e make i ka pololi - wiesz co, może to przez pryzmat (na pewno przez to) występującej ksywy, ale przypomniało mi się, że miałaś też tekst bodajże: Szare koce (mogłem coś pojebać). No i jeśli miałaś, to ja nie chcę nic przez to powiedzieć, tylko że był wykurwisty.
    Przypomniało mi się.
  • Canulas, tak. Byly "Szare koce".
    Ale ich nie mam, je zniszczylam nieodwracalnie w ogniu pragnienia unicestwienia, co kiedykolwiek ze mnie wyszlo.

    Dzieciobójczyni ze mnie. Dobrze, ze rodze tylko szare koce.
  • Canulas 14.01.2019
    e make i ka pololi - no tak. Znaczy pamiętałem tekst i że w tytule koce. Że szare miałem pewność na jakieś 80% - Szkoda wielka, no ale chuj.
  • Freya 14.01.2019
    "nieprzystosowaną do świata i nie rozumiejącą jego zasad, osobę." - nierozumiejącą
    Czytałem komentarze, więc temat właściwie został w dużym stopniu wyczerpany, przeżuty i wypluty... Prawdę mówiąc ten film nie jest dla mnie powalający, przypuszczam że Polański wtedy był na etapie poszukiwania kierunków własnej twórczości. To był 1965r. jprdl. i dopiero startował w tej branży, nabierał rozpędu na szerokich wodach, poza tym najprawdopodobniej tego typu wiwisekcja świadomość czy też jej podświadomej siostry, zapewne wtedy była modną. Jednak niewątpliwie pozostał właśnie w takiej konwencji analitycznej - jeśli chodzi o całość dalszej twórczości. Trudno coś polecać, w przypadku "Dziecko Rosemary" - czytałem także książkę Iry Levina, aby lepiej zrozumieć całość realizacji ekranowej. "Chinatown" już bardziej komercyjna produkcja potwierdzająca jego zdolności reżyserskie, podobnie jak "Frantic". A twgl. z tych nowszych bardzo podoba mi się "Rzeź" - fenomenalne studium psychologiczne, obsada aktorska i skromność sceniczna obrazu, perełka... :) Pzdr
  • Poprawie. Mam problem z ta partykułą nie, nie jestem pewna kiedy jak. Ale z przymiotnikiem rzeczywiscie, tak jak mowisz. Dzieki za czujnosc.

    Tak, to byly te wspaniale lata Nowej Fali, ktorej klimatem film niezaprzeczalnie przesiąkl, co mu wg mnie zrobilo cudownie. I Polański dopiero startowal. A ja nie moge sie jeszcze mądrzyc o tym, ze jak w wielu innych wypadkach - to start byl najlepszy. Nie moge, bo procz powalającego wstrętu poki co widzialam tylko niepowalającego Pianistę, dawno temu.
    Dzis zasiądę do Lokatora lub Dziecka Rosemary.

    Ale..troszkę się jednak pomądruje, wybacz mi. Czasem bywa, ze to wlasnie start jest najlepszy, a potem zatraca się iskrę. Podam przyklad. Rubio w komentarzu wyzej odnosil sie do filmu, ktory mi pokazal. Jest to film Innaritu, ktory niedawno dostal Oskara, za swoj o wiele pozniejszy film.
    Rubio wspominal o ,,Amores Perros" - jest to pierwszy film Innaritu, i oboje mamy taką opinie, ze najlepszy. Genialny. Pozniejsze cos stracily. Te iskre. Zyskal slawe, zaczal angazowac znanych aktorow, i choc ,,Babel" to takze dobry film, a ,,Bjutiful" wrecz swietny, to ,,Amores Perros" - jego pierwszy film z malym budzetem, z nieznanymi meksykanskimi aktorami - jest jednym z najlepszych obrazow, jakem w zyciu widziala. Podobnie Can Ci powie, czego bym nie napisala, ze moje pierwsze wieksze dziełko - ,,Deformacje", to moje osiagniecie najwieksze. I choc, jak Polanski, zupelnie sie z tym nie zgadzam, to moze i ja stracilam iskre, ktora dostrzegl tam Can.

    Moze masz racje, Freyo, bo widze, ze masz bogatsza wiedze o tworczosci Polanskiego niz ja. Zreszta, mam niepokojace wrazenie, ze Ty w absolutnie kazdym temacie masz bogata wiedze, encyklopedyczny mezczyzno :).

    Jest tez kwestia gustow. O ktorych sie dyskutuje! Ja mam tak, ze jak mnie cos uderzy prosto w serce ze splotu roznych powodow - to zaobsesjonowana tym dzielem dlugo oddaje mu uklon. I tak bylo ze ,,Wstretem". Procz tego przypadku tak silne, uderzajace wrazenie wywarla na mnie tylko ksiazka ,,Tonaca Dziewczyna" i...coz, caly Dostojewski, razem z cudownym, czeskim filmem ,,Bracia Karamazov", o ktorym rowniez moze kiedys cos naskrobie, bo zwalil mnie z nozek.

    Dzieki za polecenie ,,Rzezi". Dodalam w zakladkę. Slyszalam, ze klimatem do ,,Wstretu" jest podobny film o tytule ,,Czlowiek, ktory spi". Na tego czlowieka tez sie rzuce.

    Dzieki, Freya. :)
  • rubio 14.01.2019
    e make i ka pololi, " razem z cudownym, czeskim filmem ,,Bracia Karamazov", o ktorym rowniez moze kiedys cos naskrobie, " - tak, też, nie dopisałem, ale tak!
  • rubio, ale pamietasz, jak ogladalismy - nie wszystko rozgryzlismy. Wobec tego obrazu tez sie czuje zbyt malutka. A risercz zrobic trudno, bo Zelenka nieznany, film nieprosty. Zjebac bym nie chciala.
  • rubio 14.01.2019
    e make i ka pololi, trochę też o to mi chodzi - świetnie podane ułatwienie mi rozgryzienia tego filmu. :D
  • rubio, tylko ze to wyzej; to nie jest recenzja, to masa z ktorej stworzylam jednak opowiadanie z jej elemantami jedynie. Do recenzji modelowej - trzeba miec zaplecze, znac sie na krytyce filmowej, wiedziec co mozna spoilerowac, co nie. I przede wszystkim - osadzac. Oceniac. Ja tutaj wyrazam zachwyt, a osadzanie i oceniania sztuki filmowej, na ktorej sie znam, jakby ujela Wrotycz - kognitywistyką, czyli czuję, ale nie rozumuem - nie lezy w mojej gestii. Ale pomysle.

    Ja nie wiem, czy mnie by "recenzowania" w czystej formie pociągalo. Moim gruntem są opowiadania, nazywam sie Carol Ledoux.
  • Adelajda 14.01.2019
    Bardzo emocjonalny opis. Skupiony wyłącznie na jednej postaci. Próba zrozumienia, opisania stanu tej kobiety jest bardzo ciekawa. Filmu nie oglądałam, więc nie mam z nim związanych, głębszych uczuć. Musiałbym obejrzeć, żeby zrozumieć.
    Mnie Dziecko Rosmeary bardzo zmęczyło, może niesłusznie, może kiedyś wrócę do tego filmu. Ale pamiętam, że pierwszy raz nie był dobry.
    Wracając do tekstu, to pozwalasz na chwilę wczuć się w Carol. Nie wiem na ile to jest recenzja, a ile w tym Ciebie, jednak obraz, w którym mówisz tak i tak, mi bardzo odpowiada :-)
    Pozdrawiam.
  • O. Jestes. Zauwazylam, ze troszke Ciebie zaczynam zawsze wyczekiwac. (Nie, to nie cos w stylu "przylaz i mnie czytaj, bo ja tak chce." To mial byc komplement.)

    "Bardzo emocjonalny opis. Skupiony wyłącznie na jednej postaci. Próba zrozumienia, opisania stanu tej kobiety jest bardzo ciekawa" - tak. Masz swietny instynkt, wyczucie.
    Emocjonalny - bo poniekad odnajduje czesci siebie w postaci Carol.
    A szczegolowy, skupiony tylko na niej, proba zrozumienia, wyłuszczenia, opisania stanu, co jak skąd - mialam do tego bodziec. Otoz po obejrzeniu ,,Wstrętu" przekopalam sie przez cale forum o tym filmie na stronie filmwebu. Dostrzeglam, jak wiele osob...nie rozumie. Moze dlatego, ze nie maja dostatecznej wrazliwosci, moze dlatego, ze nie posiadaja wiedzy psycjologicznej, ze obcy im symbolizm, nieznana psychoanaliza.
    Glupie hipotezy, z jakimi sie tam zetknelam, totalne bzdury typu; ze Carol czula wstret do mezyczyzn, bo w dziecinstwie byla molestowana przez ojca, o czym swiadczy ostatnie ujecie, na ktorym mala Carol patrzy z przerazeniem na ojca... Ona nie patrzy z przerazeniem na ojca, nie byla molestowana. Juz w oczach malej Carol jest po prostu pustka. Patrzy z przerazeniem na cos, czego nikt nie widzi. Na wytwor swego umyslu.

    No, i to forum jakos tak obudzilo we mnie potrzebe napisania wlasnych wnioskow.
    I ubrania ich w opowiadanie, poparte szerokim o filmie riserczem.

    Dziekuje Ci, Adelajdo. Spodziewaj sie niedlugo mejla.
  • jolka_ka 14.01.2019
    Zdarzało mi się pisać różne recenzje, ale akurat książek i powiem Ci, że Twoja bardzo mi się podoba, co prawda nie jest to typowa rec. z suchymi faktami, jak to zwykle u Ciebie są emocje, pełna gama, ale to tylko dodaje temu wszystkiemu głębszego wyrazu. Film, jeśli znajdę więcej czasu, obejrzę z chęcią. Uwielbiam takie mroczne klimaty, dziwne osobowości, obłęd, wszystkie jakieś manie, natręctwa. Uwielbiam, gdy książka/film wdziera się gdzieś głębiej do umysłu i tam ryje, ryje.. Ostatnio czytałam "Człowiek o 24 twarzach", mocno mnie poruszyło, to jest niezwykle ciekawe, rozszczepienie osobowości, ale brak świadomości tego.

    Podsumowując: tekst warty zapamiętania, myślę, że w każdym z nas czasem budzi się taka Carol ;)
    Pozdrawiam i wybacz, że tak mało o tekście, ale dawno tu coś komentowałam i tak... Słabo z tym.
  • Cudnie, ze jestes. Mniej Ciebie ostatnio i jestem tym zasmucona.. ale coraz wiecej myslimy o naszym projekcie, wiesz ktorym. Lukasz bedzie sie z Toba kontaktowal, trzeba powybierac jakies teksty. Bron boze nic nie usuwaj trwale. Zwlaszcza takich cudow jak Noc wisielcow. Po sie powiesze z rozpaczy xd.

    Co do mego tekstu: masz ra je, nie jest to typowa recenzja. Z filmu zrobilam baze pod opowiadanie, ale wielką zaslugą filmu jest wzbudzenie we mnie iskierki do tego, co powstalo. Wyłączną w zasadzie.

    Film polecam, gdy znajdziesz ten czas - obejrzyj. Tylko moze w momencie spokoju, akbo w czyichs ramionach. Mnie przerazil, silnie dotknął.

    ,,Uwielbiam takie mroczne klimaty, dziwne osobowości, obłęd, wszystkie jakieś manie, natręctwa." - oui, ja tez. Kocham te motywy w sztuce.

    ,,Ostatnio czytałam "Człowiek o 24 twarzach", mocno mnie poruszyło, to jest niezwykle ciekawe, rozszczepienie osobowości, ale brak świadomości tego." - brzmi swietnie, na pewno obadam, merci.

    Nie ma czego wybaczac, Twoj komentarz jest piekny. Dziekuje.
  • nimfetka 22.01.2019
    Akurat obejrzałam „Wstręt" i miałam poczytywać Twój tekst. :(
  • Lamb dwa lata temu
    Jej, tak mnie urzekło, że obejrzałaś i chciałaś przeczytać, że wstawiłam znów. Tylko nie ma jeszcze pięciu publikacji i pewnie chwilę potrwa zanim zostanie zatwierdzone, i nie wiem czy się pojawi na głównej.
    Ale dopiero zobaczyłam ten komentarz!

    Jestem strasznie ciekawa, jak Ci się widział film, a tekst dodałam, żebyś mogła przeczytać.
    Sama właśnie siadam do ,,Dziecka Rosemary", zobaczę jak wrażenia.
  • Canulas 22.01.2019
    szkoda, że poleciał ten tekst
  • sensol 22.01.2019
    ooo! czemu tak?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania