Nenufary - Jesień
idę wiernie wzdłuż strumienia
nie znam zdroju ani delty
brudna mżawka dmie mi w twarz
nogi same mkną po krętych
przeplatanych korzeniami
wysadzanych miękkim błotem
ścieżkach zaprojektowanych
żebym na nich legł pokotem
woda tylko nie zamarza
bo się trwale trzyma w ruchu
mi też czerwień zjada palce
wodo! podnoś mnie na duchu!
ludzie lubią kwestionować
czy błękitna połać morza
to nie jest ta sama kropla
co ją tworzy ranna rosa
bo i sensu nie ma w źródle
nie zobaczysz go przy ujściu
sens szedł zawsze wartkim krokiem
gdzie się wciskał w błoto but twój
w rozwiązanych sznurowadłach
w przemoczonych mgiełką włosach
w listopadnych cierpkich nocach
w wysiąkniętej wodzie z nosa
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania