Nie byłaś…

Nie byłaś zachwytem, byłaś objawieniem bez odwrotu.

Gdy w Twoim spojrzeniu gasły wszystkie drogi powrotu,

Twoje usta nie całowały, rozszczelniały moje istnienie,

a każda chwila bez dotyku zamieniała się w głód i drżenie.

Twoje biodra mówiły językiem, którego nie zna literatura,

a noc pod nami wyginała się jak złamana partytura.

Gdy szeptałaś moje imię w pół oddechu, zachłannie,

brzmiało jak hymn, który rodzi się w ciele i rośnie bezkarnie.

To nie był romans, który gaśnie przy pierwszym świcie.

To była namiętność wpisana na stałe w życie.

Bo są miłości wybitne, niepokorne, bez granic,

które nie gasną z odejściem,

lecz dojrzewają w tęsknoty taniec.

W literach zostawiam to, czego nie wolno nam brać,

a Ty czytasz te strofy

i wiesz, że wciąż nie umiemy przestać kochać.

I choć nie wolno nam wracać do tamtych chwil,

każde „nie można” w sercu brzmi jak:

„byś znów przy mnie był.”

 

Autor: Zakazana_Poezja

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania