Nie byłem gotowy
Spotkanie u źródła
Budzi mnie letnie słońce. Coś ciągnie nad wodę. Idę wśród topoli. W oddali słyszę ptaków śpiew, plusk wody i czuję powiew wiatru. Zapach wilgoci i tataraku przyciąga. Dochodzę do jeziora, mam coraz większe pragnienie. Nadchodzi słoneczna południowa pora.
W pobliżu wypływa z ziemi woda i wpada do jeziora - wśród soczystej zieleni ledwie widoczne źródełko.
Pulsuje niby serce życiodajną krwią. Z radością pochylam się, biorę do ust słomkę i piję wolno, niby ambrozję, orzeźwiającą wodę. Upajam się zapachem mięty i wolno sączę lodowate krople.
Wtem do źródła przyskakuje żabka. Przyszła się ochłodzić. Zatrzymuje się naprzeciwko: oko w oko, dzióbek w dzióbek. Ani drgnę, aby jej nie spłoszyć. Zamarłem urzeczony. Może wszystko się śni? Zaczarowana królewna czeka na pocałunek?
"Nic z tego" – pomyślałem, kiedy skoczyła do wody i odpłynęła.
Może to była pierwsza miłość, która mignęła przed oczyma i zniknęła.
Widocznie nie byłem na nią gotowy.
Komentarze (5)
Budzi mnie letnie słońce. Coś ciągnie nad wodę. Idę wśród topoli. W oddali słyszę śpiew ptaków, plusk wody i czuję powiew wiatru. Zapach wilgoci i tataraku przyciąga. Dochodzę do jeziora, mam coraz większe pragnienie. Nadchodzi słoneczna, południowa pora.
W pobliżu wypływa z ziemi woda i wpada do jeziora – wśród soczystej zieleni ledwie widoczne źródełko. Pulsuje niby serce życiodajną krwią. Z radością pochylam się, biorę do ust słomkę i piję wolno, niby ambrozję, orzeźwiającą wodę. Upajam się zapachem mięty i wolno sączę lodowate krople.
Wtem do źródła przyskakuje żabka. Przyszła się ochłodzić. Zatrzymuje się naprzeciwko: oko w oko, dzióbek w dzióbek. Ani drgnę, aby jej nie spłoszyć. Zamarłem urzeczony. Może wszystko się śni? Zaczarowana królewna czeka na pocałunek?
„Nic z tego” – pomyślałem, kiedy skoczyła do wody i odpłynęła. Może to była pierwsza miłość, która mignęła przed oczyma i zniknęła?
Widocznie nie byłem na nią gotowy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania