Nie było dane
Nie było dane ujrzeć mi końca tej drogi. Na jej początku świat zamknął przede mną bramy.
Tlen zbyt szybko skończył się. Krew strumieniami opuściło ciało.
Na twarzy tylko samotne łzy. Metal, który przeszył lodowate serce.
Chciałem wykonać kolejny krok, lecz coś zatrzymało mnie. Spojrzałem ponownie w dół.
Ujrzałem miecz, który przeszył moje serce. Nikogo nie było dookoła.
Upadłem na kolana plując krwią. Moje oczy były puste.
Trzymam za ostrze, które zabiło mnie. Chciałem je wyciągnąć, lecz nie miałem sił.
Moja dusza powoli opuszczała moje ciało. Widziałem siebie z góry.
Ono bezwładnie upadło. Skonało w kałuży łez.
Chciałem wypowiedzieć słowa, lecz zabrakło mi tlenu. Miałem iść dalej.
Metal przeszłości zatrzymał mój marsz. Szybko ciemność stanęła przed moimi oczami.
Przyjaciółka moja trzymając mnie za rękę zaprowadziła do edenu. Skończyłem w piekle swojego umysłu.
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania