Nie chcieliśmy, a jednak zabiliśmy się miłością - rozdział 1
Nie chcieliśmy, a jednak zabiliśmy się miłością - rozdział 1
Zawsze śniłam o tym co było nie osiągalne. Chciałam być kimś innym niż jestem. I swoje niedoskonałości zasłonić czymś wyrafinowanym jak mi się do tej pory zdawało. Przez ostatnie 2 lata swojego życia próbowałam stworzyć prawdziwą siebie. A teraz jestem prawie na szczycie. Ale przez to kim się stałam? Czy przez to, że go poznałam? No to może wróćmy do 13 stycznia 2013 roku to wtedy wszystko się zaczęło.
Był zimowy poranek, moje urodziny. Szłam znowu do szkoły to już 2 klasa liceum. Po maturze nie mam większych planów co nie daje mi żadnych szans na godne życie. Każda dziewczyna z mojego roku wie po co przyszła do tej szkoły, a ja? No własnie poszłam tam ze względu na ojca. Pochodzę z bogatej rodziny co wcale mnie nie cieszy, a jest przykre dla mojej osoby. Zawsze byłam brana za taką jacy są rodzice, a nigdy taka nie byłam. Wstałam poszłam do łazienki i ubrałam swoją nową sukienkę. Była to bordowa prosta sukienka do kolana, a do niej założyłam czarne rajstopy oraz białe conversy. Spakowałam książki w torbę i poprawiając lekki makijaż zbiegłam na dół po schodach. W jadalni siedzieli już rodzice jedząc swoje śniadanie mi zostały przygotowane pyszne naleśniki z czym tylko bym sobie mogła wymarzyć.
-Julio wyglądasz ślicznie w tej sukience kochanie – powiedziała mama. No własnie to może teraz Wam się trochę przedstawię. Na imię mam Julia jak już mówiłam pochodzę z bogatej rodziny, mam samo prostujące się włosy w kolorze czekolady, a sięgają mi one już do pasa, brązowe oczy oraz naturalną urodę. Mega szczupła też nie jestem, ale nadwagi również nie mam. Wzrostem mierzę nie więcej niż 165 centymetrów jestem niższa od obojga rodziców, ponieważ oni są bardzo wysocy. No, ale dość o mnie wróćmy do rodziców i śniadania.
-Dziękuję bardzo mamo – odparłam z uśmiechem i spojrzałam na stonowanego ojca który jak zauważyłam nie zamierzał się odezwać, a ja nie zamierzałam po raz kolejny zaczynać dennej rozmowy z nim o niczym. Więc śniadanie upłynęło Nam w ciszy i spokoju od nie potrzebnych sprzeczek. Gdy zjadłam wstałam od stołu swoje kroki skierowałam jeszcze do łzienki poprawiając makijaż zauważyłam, że spod rękawa widać siniaka z nocnego polowania. Wychodząc z łazienki szybko swoje kroki skierowałam na górę po czarny sweterek. Złapałam go w pośpiechu i szybko zbiegłam na dół zakładając go jednocześnie, złapałam torbę i już otwierałam drzwi kiedy ojciec położył na nich swoją łapę i zamknął z trzaskiem.
-Co się dzieje Julka? Są Twoje urodziny uśmiechnij się trochę. Gdy będziesz wracała ze szkoły zajedź do centrum i kup sobie coś – powiedział to i wyciągnął kopertę gotówki z kieszeni. Nie sprawdzając nawet zawartości wsadziłam kopertę do torebki i wyszłam trzaskając drzwiami.
Zeszłam szybko po schodach i wsiadłam do limuzyny, a szofer zamknął za mną drzwi. Postanowiłam sprawdzić zawartość koperty. Szyby miałam przyciemniane więc nikt nie mógł tego zauważyć. Wyciągnęłam lekko kopertę i otworzywszy ją zobaczyłam w niej same dwusetki. Pełno dwusetek. Zaczęłam je liczyć jedna po drugiej, a w kopercie było 5 tysięcy złotych. No tak jak zwykle myślał, że kupi moje uczucia małej córeczki. Coś ostatnio nic mu nie wychodzi. I może miało być to przykre i może powinnam coś czuć, ale nic, a nic mnie to nie ruszało. Przestało już dawno i stałam się zimna na to co on czuł czy też mówił lub robił.
Były korki na drogach więc w szkole byłam dopiero po 30 minutach. Dobrze, że wyjechaliśmy wcześniej miałam jeszcze chwilę na rozmowę z przyjaciółką.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania