Nie czas na wiersz
Słońce zachodzi.
Pies śpi w klatce bez drzwi.
Dym z papierosa stoi nad puszką,
dźgany przez księżyc.
Usta od piwa szepczą wiersz.
Miałem być poza.
Słońce zachodzi.
Pies śpi w klatce bez drzwi.
Dym z papierosa stoi nad puszką,
dźgany przez księżyc.
Usta od piwa szepczą wiersz.
Miałem być poza.
Komentarze (16)
Ten utwór kojarzy się mi różnie. Mniej, ale i jednocześnie bardziej ciekawie.
5, pozdrawiam 🙂
Dzieki , pozdrawiam.
No i co dalej, czy aby czasem bóg nie poobrywał słońcu promyków i zrobił z niego piłkę na mecz ze Szwecją pod Bałtykien
Dalej to nie wiesz z piłką ktora odbijasz
A księżyc słońca promienie zawsze odbija
Tkors
A jak to ma się do komenta w którym jest o obrywaniu promyków. Coś nie tak z układaniem literek we właściwy szereg...
Ireneo, nie wiem, co chcesz powiedzieć przez własnego boga, ale moje literki to skóra, która nie układa się w szereg.
"Dym z papierosa stoi nad puszką,
dźgany przez księżyc." W tym fragmencie jest coś niewyobrażalnego. Podoba mi się taka wizja. 😄
Staram się sobie to wyobrazić 😉ale ni cholerę nie mogę🤭
Dzięki
Dzięki
Jak Tkors próbuje nie napisać wiersza, ale wszystko wokół jest wierszem. ;)
Nie widzę, aby ten tekst coś mówił. Może stan błogiego spokoju po spożyciu piwa? Czy nie lepiej było by rozwinąć temat po wytrzeźwieniu?
Gdy z wierszami bywa tak, że nieproszone cisną się kartki, usta...
Może to i dobrze, bo ja na przykład, poza nimi czasami nie potrafię siebie znać.
Świetny wiersz.
"bo ja na przykład, poza nimi czasami nie potrafię siebie znać. " Dziękuje Roma.
Tkors aj, nieskładnie to zapisałam. Ale chodzi o to, że, tak mi się wydaje, rozumiem Twój wiersz.
Wiem, tak mi się wydaje;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania