Nie- do- li- me- ryk.
Artystce Leokadii z domu Szacabałło
Pięciu mężów się pochowało.
Pierwszy przed jedzeniem źle umył ręce:
Szast- prast! Wysiadł żołądek. I nie było go więcej.
Drugi z nich w Egipcie wlazł do hypostylu,
Krzycząc ciut za głośno: "ale stare!"
Padł pod kolumn zawalonych ciężarem.
Nie udało się ustalić, ilu.
Trzeci z rąk ludzi honoru (Sycylia) zebrał takie manto,
Że z Palermo pojechał wprost na campo santo.
Zgon czwartego nader soczystym okazał się fruktem
Chwil zbliżenia auta z akweduktem.
A piątemu to najbardziej zaszkodziła
Ciężka forma przestrzenna, jaką żona
Wyrzeźbiła.
Ujrzał. Rzekł: "niech ja skonam,
To..." i nie skończył. Rzeźba się nań obaliła.
Komentarze (6)
Urocze:)
Dziękuję! Chociaż moim zdaniem to raczej paskudny wierszyk. ;)
Dobre. Najlepiej ostatnie, ha ha.
Pozdrawiam ?
Mnie najbardziej zadziwia forma. Ogólnie przyjemna publikacja.
Pozdrowienia dla P. T. Komentatorów! :)
Bardzo mi się podoba :) Prosimy o więcej!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania