nie dotknęłam go całkiem

przesunęłam myśl

po jego krtani —

bezgłośnie,

jak cień przymkniętej dłoni.

 

usta

nie złamały dystansu,

ale znały

temperaturę.

 

zatrzymałam spojrzenie

na granicy —

nie skóry,

decyzji.

 

zawisłam

na guziku koszuli,

bo wszystko

zaczęłoby się naprawdę.

 

palce milczały —

nauczyły się

nie kończyć gestów.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Janka pół roku temu
    Bardzo, bardzo dobry wiersz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania