nie dotknęłam go całkiem
przesunęłam myśl
po jego krtani —
bezgłośnie,
jak cień przymkniętej dłoni.
usta
nie złamały dystansu,
ale znały
temperaturę.
zatrzymałam spojrzenie
na granicy —
nie skóry,
decyzji.
zawisłam
na guziku koszuli,
bo wszystko
zaczęłoby się naprawdę.
palce milczały —
nauczyły się
nie kończyć gestów.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania