Nie jestem pewna

czy wieczory onanistów są smutne, to jak przemierzanie wąskiej szczeliny w pękniętym lodowcu, nagle zimna woda wstrząsa ukrytą pod lodem amebą, rozkosznie puszczone bąble powietrza, i na powierzchni pojawia się ryba która potrafi wzlecieć

aż dotyka promieni słońca, aż ulga przypomina haust czegoś, co zawsze będzie z tobą.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania