Poprzednie częściNie lękajcie się, cz. 1

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Nie lękajcie się, cz. 2

Kiedy burzliwy okres minął, nowy podział okrzepł. Gospodarka po obydwu stronach muru zaczęła powoli łapać oddech, na zachodniej stronie szybciej, ponieważ część zagranicznego kapitału miała dość coraz bardziej dusznej atmosfery na wschodniej stronie nieistniejącej przecież formalnie granicy. Bliskość nowej stolicy, lepiej rozwinięta infrastruktura i stosunkowo tanie nieruchomości ułatwiały przeprowadzkę firmom, których miejsce zajmowały niekiedy sztucznie pączkujące firmy państwowe, w których nie pracował żaden zwykły szarak niepowiązany z partią. Waluta wschodniopolska zaczęła pomalutku podnosić się z dna, choć inflacja nadal wynosiła 25%, a bezrobocie przekroczyło 14%. Na zachodzie po przejściowym okresie płacenia bonami towarowymi, kryptowalutami, czasami barterem i nową niewymienialną walutą ZPZ (Zachodniopolski Złoty) przyjęto euro, co jedni powitali świętując, inni płacząc, obydwie grupy jednak tego dnia sporo wypiły i o dziwo obyło się bez większych protestów i zamieszek. Utworzono kilka przejść granicznych, większość pociągów kończyła bieg na prowizorycznych stacyjkach po kilkaset metrów od muru lub w większym mieście najbardziej zbliżonym do granicy. Niektóre, transgraniczne przejeżdżały przez otwierane na tę okoliczność bramy, a pasażerowie podlegali kontroli dokumentów i bagażu; obydwie Rzeczpospolite starały się bronić zarówno przed szpiegami z drugiej strony, jak i przed niekontrolowanym napływem imigrantów, choć od dłuższego czasu dodatnie saldo notowała zachodnia Rzeczpospolita, musiała więc zaostrzyć przepisy migracyjne.

Dawid po ukończeniu studiów dostał pracę na nieźle opłacanym stanowisku w jednym z powiatowych urzędów. Nudził się jednak po powrocie do swojej miejscowości, więc od czasu do czasu jeździł do Niepokalanowa, gdzie nadal było co robić, mimo popularnych na zachodzie żartów o tym, że w Niepokalanowie zostały już tylko Pałac Kultury i kościoły. Tam też łatwiej mu było odetchnąć od ciągłego napięcia związanego z pewną małą, lecz istotną tajemnicą, jednocześnie nie musząc bawić się w urzędowe ceregiele na granicach.

Podobnie Marcin wrócił na stare śmieci. Dostał od rodziców pieniądze na ślub z dziewczyną, którą znał jeszcze z liceum i na wybudowanie małego domu. Nie był jeszcze wykończony, ale młodzi zaczęli się już wprowadzać.

Pewnego wieczoru Dawid po przyjeździe do Niepokalanowa szedł tam, gdzie zwykle, kiedy postanawiał odpocząć w stolicy po napiętym tygodniu pracy. Od strony ulicy była to zwykła kawiarnia bez dostępnego dla klientów połączenia z resztą lokalu, dlatego aby trafić tam, gdzie chciał musiał wejść do bramy obok, która wiodła na średnio zadbane podwórko. W okienku szerokich drzwi widać było światło. Dawid znał to miejsce, śmiało nacisnął więc klamkę i gestem ręki powitał pilnującego porządku wytatuowanego, wielkiego łysego typa. Wręczył mu kilka banknotów za wstępne, pokazał kod potwierdzający szczepienie przeciwko koronie (prawie nikt już tego nie sprawdzał, ale Dawid pokazywał to z przyzwyczajenia) i szedł dalej.

Półmrok, jaskrawe światła, elektroniczna muzyka. Bar z wyborem najróżniejszych alkoholi. Mały tłumek podskakujący na parkiecie. Całujący się dwaj dobrze zbudowani, brodaci mężczyźni w kącie. Dwie młode dziewczyny biegnące razem do toalety. Automaty z papierosami, prezerwatywami i lubrykantami, darkroomy z wejściami, które od ściany odróżniały się tylko klamką. Zwisające z sufitu łańcuchy i kilka metalowych klatek sugerujące pikatniejszy profil tego klubu, przynajmniej w niektóre, znane wtajemniczonym dni. Na pierwszy rzut oka ten przybytek nie różnił się od tych w Berlinie, Madrycie czy Pradze. Wielu bywalców nosiło jednak maski, kominiarki. Wielu mężczyzn przebranych za kobiety i sporo kobiet przebranych za mężczyzn, co w razie spotkania kogoś znajomego utrudniało rozpoznanie. Dawid kierując się do baru zobaczył stojącego nieopodal mało przekonywującego transwestytę co chwilę grzebiącego przy grubej oprawce swoich okularów. Fotografuje lub nagrywa. Tajniak. Minęły czasy oficjalnego funkcjonowania takich przybytków. Zakazano tak zwanej propagandy LGBT, więc symbolem zakazanym stała się nawet modna przed laty damska tęczowa torba na zakupy, logo jednej z sieci sklepów spożywczych też musiało zostać zmienione mimo tego, że przez dziesiątki lat nikogo nie oburzało. Zabroniono edukacji seksualnej w szkołach wszystkich szczebli i typów. Same kontakty homoseksualne nie zostały zakazane, podobnie jak zmiana płci, ale już środowiska skupiające osoby LGBT były nagminnie i jawnie inwigilowane, a osoby, które miały coś do ukrycia nierzadko szantażowane. O aborcji nawet szkoda wspominać przy okazji, po prostu przestała istnieć po całkowitym zakazie. Wprowadzono przepis o "publicznym zgorszeniu", w intencji wymierzony w homoseksualistów, za co groziło więzienie, częściej jednak tego paragrafu używano przeciwko zbyt odważnie używającym sobie parom heteroseksualnym. Tego typu przybytki nie mogły też funkcjonować już oficjalnie, nieoficjalnie jednak wtajemniczeni wiedzieli, co gdzie i jak. Właściciele tych barów i klubów musieli jednak płacić haracze kontrolerom z przeróżnych służb i nie wszystkich było na to stać.

Pęknięta Rzeczpospolita udawania i hipokryzji.

Dawid zamówił drinka, rozejrzał się w lewo i w prawo. Nic ciekawego, a użyłby dziś sobie. Typków w kominiarkach nie lubił, wydawali mu się podejrzani, niektórzy przychodzili prosto z pracy w garniturach i kominiarkach, co stanowiło osobliwe połączenie znane już w Europie jako "polski pedał". Spojrzał jeszcze raz w prawo...

A tam Marcin.

Odruchowo odwrócił twarz, byle tylko nie został zauważony. Po paru łykach drinka rozpiął górne guziki koszuli i przyszło mu do głowy, że właściwie po co się chowa? To moja tajemnica, ale jego też. On ma żonę, mnie tylko cisną rodzice, bo mam JUŻ dwadzieścia cztery lata, ale to on ma więcej do stracenia. Jeśli to nie tajniak państwowy albo od jakichś bożych rycerzy, to dlaczego się nie przysiąść? Przecież nie doniesie na mnie do pracy - z której strony tego by nie ugryźć, jesteśmy w końcu z jednej dziury, nie ma sensu rzucać sobie nawzajem kłód pod nogi. Ma nieświadomą niczego żonę, jak co najmniej połowa tych typów tutaj - pomyślał Dawid.

- Hej, cześć - przysiadając się, przywitał sąsiada Dawid.

- A my się znamy? - zapytał Marcin. Był ostrzyżony krócej niż zwykle i ogolony, zwykle nosił zarost. No cóż, przynajmniej nie pajacuje z tymi maskami czy przebieraniem się za kobietę - pomyślał Dawid.

- Nie udawaj. Mieszkamy od siebie jakieś, nie wiem, sześćset metrów, chodziliśmy razem do szkoły, trochę nam się kontakt urwał, ale jak pewnie zauważyłeś, obydwaj znów mieszkamy blisko siebie - Dawid przekrzykiwał muzykę.

- Chodź zapalić - zaproponował Marcin dopijając drinka ze szklanki.

- Nie palę.

- I tak chodź.

Obaj minęli pilnującego goryla i za chwilę znaleźli się na zewnątrz.

- Nie pomyślałbym... - nie dokończył Dawid, kiedy Marcin wszedł mu w słowo.

- To pomyśl. Jak widzisz - Marcin rozejrzał się, na podwórku nikogo oprócz nich - jedziemy na jednym wózku.

- Masz żonę. Długo z nią jesteś?

- Nawet nie rok - Marcin nerwowo palił papierosa.

- Układa się wam?

- A jak myślisz, skoro tu jestem? Natury nie oszukam. A w okolicy umawiać się jest już niebezpiecznie. Można wyrwać wpierdol albo sobie skomplikować życie - wydychał dym Marcin.

- Czujesz się z tym sam? Bo ja tak - Dawid kontynuował.

- Pytasz się. Ty nie masz jeszcze tak źle, nie przekroczyłeś pewnej granicy - Marcin pokazał obrączkę - To co, idzemy do darkroomu? - zaproponował żartem.

- Fuj. To już lepiej hotel, potaniały ostatnio - odpowiedział Dawid.

Obydwaj byli zbyt zmęczeni po pracowitym tygodniu, żeby iść tańczyć czy pić zbyt dużo. Wybrali się autobusem do zamówionego przez Dawida pokoju z nadzieją, że nie ma tam kamer ani mikrofonów. Taksówką niebezpiecznie. Dawid był zaskoczony, że zamiast od razu używać sobie fizycznie przegadali prawie całą noc, w atmosferze pewnej czułości. W końcu, po kolejnym drinku (wódka+cola, bo tylko to mieli w nocnym) wypalił:

- A może by tak zwiać na zachód?

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Garść 3 miesiące temu
    Bardzo ciekawa propozycja wpisująca się w fantastykę socjologiczną, taką antyutopię wyciągającą konsekwencje ze zgody obywateli na rządy autorytarne. Owa zgoda przede wszystkim jest efektem manipulowania umysłami przez rządową propagandę.
    A później to już równia pochyła do zaniku społeczeństwa demokratycznego z podmiotowością obywatela.
    Obawiam się, że przedstawiona wizja podziału kraju jest mocno optymistyczna.
    Opozycja nie ma nic. W rękach władzy jest policja, wojsko i częściowo sądy oraz mass media, a i sytuacja na wschodzie im sprzyja.
    Nie pozwolą na utratę piędzi terytorium, a co dopiero, jak rozumiem kilku województw.

    Czyta się jednym tchem część 1.. i 2., bardzo sprawne pisanie, nieograniczone do retrospekcji sprawozdawczej. Bohaterowie, para gejów, kreują fabułę, materiał na powieść.
    Może zastąpisz Zajdla?
    Trzymam kciuki, bo podejmujesz się ambitnego zadania. Na plus, wielki, dystans narratora wobec zmiany. Niech emocje rodzą się w czytelniku.
    Brawo.
    5.
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Przede wszystkim dziękuję za wyczerpującą ocenę i piątaka. :)

    Też mam wrażenie, że wizja jest i tak optymistyczna, że nie dadzą rady zagarnąć totalnie wszystkiego, że zostanie ta jedna połówka chociaż, że opozycja cokolwiek może wskórać przeciwko władzy grającej tak nieczysto, że ta władza na czymś się wyłoży, jak na tym fałszerstwie z części pierwszej. Tymczasem już chroni nas tylko przynależność do świata zachodniego i sojusze, ale taka np. Turcja też jest w NATO...

    Kontynuacja oczywiście będzie.

    Pozdrawiam.
  • Garść 3 miesiące temu
    Cos_ci_opowiem, Turcja jak ten koń trojański...
    Cieszę się na cdn.
    Pozdr.
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    Bardzo dobre, mam nadzieję, że nie porzucisz w połowie.
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Dzięki, dopiero się rozkręcam. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania