Nie lękajcie się, cz. 3

- Myślisz poważnie, żeby jechać na zachód? - zapytał Marcin.

- Oczywiście. Ale nie sam - odpowiedział Dawid.

- Też mam już tego wszystkiego tutaj dość. Po ślubie jest jeszcze gorzej.

- Ona nie wie o tobie nic, prawda?

Marcin tylko się roześmiał. Kurewsko ponuro, jak pomyślał Dawid.

- Rozwiedź się i jedźmy razem.

- Przecież wiesz, jak trudno dziś dostać rozwód. Budujemy już dom.

- Może lepiej spróbować z tym rozwodem na miejscu, tam?

- Daj mi chwilę na zastanowienie. Wiesz, że u mnie to nie jest takie proste.

Po tym spotkaniu mijały dni jakby nic się nie stało. Dawid i Marcin funkcjonowali jak przedtem. Marcin, kiedy miał ochotę wybrać się do Niepokalanowa lub spotkać z Dawidem, kłamał Anecie, że musi wziąć jeszcze nadgodziny, w końcu budowa domu kosztuje. Po pewnym czasie obydwaj spotkali się po zmroku pod tablicą ogłoszeń.

- Jedziemy?

- Jedziemy.

Marcin zaparkował auto na niewielkim pagórku nieopodal granicy. Nie mieli daleko. Dawid wziął lornetkę, chciał popatrzeć na "inną planetę", gdzie obaj pragnęli się znaleźć. Widział drogowe przejście graniczne, zamkniętą bramę, krążący nad zasiekami niewielki dron, a na jezdni przed granicą kilkunastoosobową grupę ludzi z transparentami zrobionymi z prześcieradeł z namalowanymi takimi oto hasłami:

"OTWÓRZCIE BRAMĘ!", "NIE ZOSTAWIAJCIE NAS NA PASTWĘ FASZYSTOM!", "NIE JESTEŚMY FANATYKAMI!", "CHCEMY DO WOLNOŚCI!".

- Nie gap się przez to, obserwują. Na zachodzie są teraz podejrzliwi wobec wszystkich i patrzą za ten mur.

Z góry było widać jakieś pobliskie miasteczko po drugiej stronie zasieków. Tak blisko, a tak daleko. To było jedno z ich miejsc spotkań.

- Gdzie byś chciał wyjechać? Łódź? - zapytał Marcin

- Za blisko chyba...

- Poznań?

- Tak, tam tak.

- Masz pomysł, jak dostać wizy? Masz tam jakichś krewnych?

- Mam kuzynów i ciotkę w Pile. Ale czy na takie pokrewieństwo da się dostać wizę, tego nie wiem.

- Zawsze coś. Ja po tamtej stronie nie mam nikogo oprócz paru znajomych. Możemy dać w łapę komuś z ich urzędu migracyjnego... Mają oddział w Niepokalanowie, mam tam kolegę ze studiów - wpadł na pomysł Marcin.

Od czasu wybuchu kryzysu gospodarczego, dodatkowo napędzanego kryzysem politycznym, łapówki stawały się coraz bardziej powszechną metodą załatwiania różnych urzędowych spraw. Rozwój rynku kryptowalut i utrata wartości pieniędzy po obydwu stronach muru (na zachodzie dopiero zarządzono wprowadzenie euro) tylko obudziły na nowo polski gen kombinowania, przez lata pozostający w uśpieniu.

Przez kolejne tygodnie obydwaj spędzali czas tak, jak spędzają go zakochane pary, tylko rzadziej i z zachowaniem większych środków ostrożności. Nie jeździli już do Niepokalanowa do miejsca, w którym poznali się na nowo. Kombinowali też, jak zrealizować swój plan i rozważali przeróżne pomysły, jak bezpiecznie i bez wydania wszystkich pieniędzy dostać się do Poznania i tam zamieszkać.

W pewną środę Dawid wrócił z pracy do domu. Sporym zaskoczeniem było to, że spotkał tam proboszcza z miejscowej parafii rozmawiającego z matką.

- Dzień dobry - przywitał się chłopak z nieczekanym gościem.

- Szczęść Boże - powoli, akcentując odpowiedział ksiądz - proszę państwa, ja już powoli muszę wychodzić, więc dziękuję za ugoszczenie i pyszną kawę. Szczęść Boże, Dawidzie - patrząc na zegarek, proboszcz wstał, poprawił sutannę i dał się odprowadzić goszczącej go kobiecie do przedpokoju.

Uwadze młodego mężczyzny nie umknęła dosyć gruba, zatem nie pusta, koperta na stole. Odręcznym pismem było na niej napisane "Marka 9,42". Dawida sprawy lokalnej parafii nie interesowały nic a nic, zdarzało mu się raz na kilka tygodni chodzić do kościoła na niedzielną mszę, ale raczej już z czystego przyzwyczajenia i świętego spokoju z powodu przekonań rodziców; nie znajdował tam czegokolwiek, co by uznał za nowe lub wartościowe, szczególnie od czasu pogłębienia sojuszu tronu z ołtarzem. A za proboszczem nie przepadał właśnie za politycznie zabarwione kazania.

Matka Dawida, krzepka kobieta w średnim wieku sprzątała po wizycie, pospiesznym ruchem dłoni zabierając kopertę i chowając ją do szuflady. Ojciec był jeszcze w pracy.

- Podgrzeję ci jedzenie - z wyczuwalnym poddenerwowaniem w głosie zaproponowała kobieta.

- Dzięki. Co on chciał? - zapytał syn.

- Zbiera znowu na jakiś remont dachu czy coś, wiesz jak on leje wodę, sama nie wiem, na co on znowu chce od ludzi pieniądze. Coś mu tam dałam.

- I on tak chodzi po domach teraz, w środku października zamiast po kolędzie zbierać? - Dawid włączył głos na pilocie od telewizora, który nadawał tylko obraz, bowiem był wyciszony.

- A ja wiem, co mu po głowie chodzi?

Telewizor domyślnie nastawiony był na pierwszy kanał nadający kolejną turecką telenowelę. Telewizja rządowa, przymiotnik publiczna od dawna nie przechodził przez gardło nawet osobom związanym z obozem władzy. Dawid naciskał przycisk "ch+", po drodze natrafiając na rządowy kanał informacyjny. Leciał jakiś popołudniowy serwis informacyjny.

- NIEPOKALANÓW: Starcia lewackich i proniemieckich bojówek z patriotami i policją.

- Niemcy znów chcą wtrącać się do spraw suwerennego państwa.

- Chcieli podziału wbrew Polakom - modlitewna krucjata protestu przeciwko podziałowi Polski w miastach na zachodzie kraju.

- Rozseksualizowani aktywiści ukarani za deprawację.

- Skandaliczne słowa francuskiego ambasadora w Polsce o nowym pomniku świętego Jana Pawła II.

- NOWA WIEŚ GRANICZNA: grupa uchodźców z zachodu koczuje przy bramie.

I następny raz "ch+".

Minął jakiś tydzień, może dwa. Dawid zapomniał o wizycie księdza, dziwnej kopercie na stole i cieszył się, że nazajutrz spotka się z Marcinem. Wracając już po zmroku z pracy, w której został nieco dłużej niż zwykle, zrobił zakupy i podjechał pod dom. Zaparkował auto i zauważył swojego ojca z wiadrem farby i wałkiem. Coś zamalowywał na frontowej elewacji domu, kląc pod nosem.

- Cześć, tato, co to jest?

- Nic, jakieś gnojki się nudziły. A to pierwszy raz coś nabazgrali? Jak od ulicy jest, to myślą, że można niszczyć. Nogi z dupy bym powyrywał. Idź do domu! - ojciec przyspieszył ruchy, nie zdołał jednak ukryć, że zamalowuje wielką gwiazdę Dawida. Ślady farby pod nią świadczyły o tym, że był tam też jakiś napis.

Od wielu lat nikt nic nie nabazgrał na tej ścianie. Dawid otworzył bramkę i skierował się w kierunku wejścia na ganek.

Podczas spotkania z Marcinem w parku w jednym z pobliskich miasteczek Dawid wyczuł, że jego kochanek (wolał określenie partner, ale pamiętał, że on ma żonę) jest poddenerwowany. Nalał sobie i jemu ciepłą herbatę z termosu do dwóch małych kubków. Planowali spotkać się w pokoju na godziny, ale Marcin nalegał na zmianę planu.

- Co się dzieje, coś z Anetą? Jest podejrzliwa?

- Nie, zaraz coś ci pokażę.

Marcin odłożył swój kubek na ławeczkę, otworzył plecak, wyjął z niego trzy duże poszarpane naklejki. Dawid wiedział od razu, co to jest.

- Nalepili ci to?

- Tak, na drzwiach wejściowych. Nie mamy jeszcze ogrodzenia.

"ZAKAZ PEDAŁOWANIA!". "KPŁ 22, 1 KOR 6,9-10". "STREFA WOLNA OD ZBOCZEŃ. NIE DLA LGBTPZ".

- Całe szczęście, że Aneta jeszcze spała, jakoś szybko to zeskrobałem. A jeszcze zobacz, co pod spodem podkleili na tych drzwiach - Marcin pokazał partnerowi żyletki - wiedziałem, że tak robią, dlatego zeskrobałem to szpachelką. W ogóle, jacy to są debile, jakie kurwa PZ, przecież ja dziecka ani zwierzęcia bym nie tknął! - zdenerwowany kontynuował przyciszonym głosem.

- Skurwysyny. Oni wiedzą. U nas na domu namalowali na tej ścianie od ulicy gwiazdę Dawida. Nomen omen. Nie wiem, co ma jedno z drugim wspólnego poza moim imieniem, ale czymś ją podpisali, tylko ojciec zdążył zamalować przede mną. A na dodatek proboszcz ostatnio u nas był, matka mówi, że znowu zbiera na jakiś remont i tak chodzi po domach. Zostawił kopertę, też z adresem na werset z Biblii - Dawid usiadł na ławeczce, dreszcze przechodziły przez jego ciało, bynajmniej nie z powodu chłodu, bo jak na środek jesieni było całkiem ciepło.

- Proboszcz. Przecież każdy wie, że to miejscowa wtyka. Kocham cię, ale wdepnęliśmy w gówno - podsumował Marcin.

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • Garść 3 miesiące temu
    Kiedy tchórzliwi ludzie czują, że mogą dokopać zwykłemu człowiekowi za zgodą władzy, dwa razy gorliwiej to uczynią. Zero ryzyka. A i profity jakieś się znajdą. Sądzę, że w Niepokalanowie walka z każdym przejawem odejścia od normy seksualnej powinna mieć umocowanie w prawie, więc zatem żadne tam malunki i sugestie, ale obóz reedukacyjny po donosie "prawilnych".
    Niewiele różni się obecna sytuacja od opisywanej w małych miejscowościach.
    Mnie interesowałby punkt widzenia i działanie fanów tego "państwa", dlaczego im się w Niepokalanowie żyje lepiej, w czym się realizują, jakie są ich sukcesy, czyli potrzebuję bohatera/bohaterów dla których jest to idealne miejsce. Może fabuła pójdzie w tę stronę, skoro na granicy koczują uchodźcy z Zachodu.
    Pozdr.
    5.
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Pomyślę, co dalej.
    Nie chcę walić od razu z grubej rury obozami reedukacyjnymi, a drastyczne zwroty akcji mogłyby znaleźć swoje miejsce w dłuższym utworze, tu nie planuję tasiemca. ;) Co do karalności, na wszystko przyjdzie czas. Na razie nakreśliłem sytuację, w której kontakty homoseksualne są legalne, ale homoseksualiści w różny sposób śledzeni i szykanowani, a prawo używane również przeciwko bardziej swobodnym heteroseksualistom. Pachnie Rosją? Dokładnie tak ma pachnieć. Co jest w sumie stanem niewiele odbiegającym od obecnego. Ta "rewolucja", którą obserwujemy od 6 lat jest pełzająca, a początek "z grubej rury" (TK) dawał mocne wrażenie, bo każdy myślał, że nie posuną się do takich cyrków i że i tak za 4 lata będzie spokój. Z poparciem sporej części społeczeństwa, nie kierującej się nawet zawsze poglądami i zaciekłością, ale czasami tylko strachem (euro, uchodźcy) oportunizmem (bo "ci" dali, "tamci" zabioro, za "tamtych" było mi gorzej, za "tych" mam więcej w portfelu + różne układy, układziki) demontaż liberalnej demokracji postępuje dalej, aż dojdziemy w końcu do etapu Niepokalanowa zamiast Warszawy albo innego popisu bałwochwalczego szaleństwa, nowych akcji Hiacynt i reedukacji. Bo dotąd pokazywali, że granice przesuwać potrafią niezwykle umiejętnie, od samego początku swoich rządów. Większość społeczeństwa będzie też biernie patrzeć na szykanowanie osób LGBT, innego wyznania czy opozycjonistów w ramach zasady "kiedy przyszli po (...), milczałem".
    Nadzieja już tylko w najmłodszym pokoleniu (<25), które gremialnie odrzuca ten cały bogoojczyźniany cyrk i nie życzy sobie wtrącania się do ich życia przez polityków o psychopatycznych zachowaniach i funkcjonariuszy skompromitowanej organizacji religijnej. Niestety, moja ledwie parę lat starsza generacja milenialsów (roczniki z początku lat 90. i końca 80.) to już zupełnie inna bajka.
    Dziękuję za komentarz i piątaka, pozdrawiam.
  • Garść 3 miesiące temu
    Cos_ci_opowiem, niedawno wpadły mi dane CBOS-u na temat, nazwijmy to... odciskania się ideologii władzy na społeczeństwo. Szok. Na każdym polu, od LGBT począwszy, po obecność w UE tracą poparcie, szczególnie wśród młodych.

    https://oko.press/pis-przegrywa-swoje-ideologiczne-wojny-polacy-ida-w-odwrotnym-kierunku-niz-prezes-kaczynski/

    Czyli masz rację, więcej nie naciskam :D
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Garść Dlatego im bardziej liberalne pokolenie nadciąga, tym bardziej głośna i agresywna będzie agentura władzy. Warto też pamiętać o tym, że roczniki z okolic roku 2000 są najmniej liczne w historii Polski po II WŚ, no i też nie są antypisowskie jak jeden mąż.
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    Przydałoby się trochę więcej szczegółów tła. Nie za dużo, ale trochę. Brakuje mi nieco dopowiedzenia, co się ogólnie w obu państwach dzieje - sygnalizujesz to tylko hasłami, jak te "paski grozy" z telewizora.
    Poza tym bardzo dobre.
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Nie tylko - Dawid przecież widział przez lornetkę ludzi chcących przedostać z się z Prawdziwej RP do RP zdrajców, Niemców i pedałów.
  • Paweł Beer 3 miesiące temu
    "z zachowaniem większych środków okoliczności" - to chyba błąd:) niezła futurystyka polityczna - ciekawy obraz....
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Dzięki, poprawione. :D
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Gdyby istniała kategoria political fiction, dałbym to tam, ale żadna nie pasuje... Jeszcze raz dzięki za zwrócenie uwagi na błąd, to nawet nie jest autokorekta, bo pisałem na laptopie, nie wiem sam, jak to się zakradło.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania