Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Nie lękajcie się, cz. 6

Dawid wziął urlop na żądanie i autem pojechał do Niepokalanowa. Pogoda była depresyjna, jak na drugą połowę listopada przystało. W radiu słyszał ostrzeżenia o protestach planowanych tego dnia, ale dopiero po południu, powinien się więc wyrobić ze wszystkim, zanim zablokuje się któraś z ważnych arterii, a w pobliżu łatwo będzie oberwać kamieniem albo gazem łzawiącym. Dotarł do tak zwanego konsulatu, mieszczącego się w jednym ze starszych budynków biurowych i schodami wszedł na właściwe piętro. Na automacie kolejkowym wybrał właściwą opcję, maszyna wypluła papierek z numerkiem. Na szczęście obsługą ruchu wizowego zajmowało się całkiem sporo urzędniczek, bo przed okienkami w poczekalni czekał mały tłum. Ludzie w różnym wieku. Młodzi, średniolatkowie, starsi. Sami, pary, całe rodziny. Jakaś młoda dziewczyna, mocno wykolczykowana, z rozczochranymi włosami pofarbowanymi na fioletowo gwałtownie wstała z krzesła przy jednym z okienek, było widać, że jest bardzo zdenerwowana.

- Pierdolę was serdecznie! I tak stąd ucieknę bez waszej pomocy, nawet nielegalnie! A jak mi się nie uda, to macie mnie na sumieniu! - krzyczała w stronę urzędniczki i pokazując środkowy palec nerwowo oddaliła się w stronę wyjścia. Dawid czekał dwie godziny na swoją kolej. Dobrze, że wziął ze sobą wodę - pomyślał. Nie było tam ani bufetu ani nawet dystrybutora z wodą. Na monitorze wyświetlił się numer w kolejce i numer okienka, do którego Dawid miał się skierować.

- Dzień dobry.

- Dzień dobry, poproszę podanie i paszport - powiedziała urzędniczka.

Popatrzyła na papiery, które mężczyzna jej podał, wpisała coś do komputera.

- A, tak. No w pana przypadku... Wiemy już, że to pilne - puściła do Dawida oczko. Czyli rzeczywiście ten typ, z którym się spotkali to załatwił, na to wygląda.

- Jak długo to może trwać?

- Normalnie to trzy miesiące najwcześniej, czasem dwa z hakiem, mamy sporo podań. W pana przypadku jednak... No, myślę, że przed świętami to będzie - urzędniczka mówiła trochę ciszej.

- Czy bilet na pociąg można kupić wcześniej, niż dostanę wizę?

- Nie, przy kupowaniu biletów na pociąg do zachodniej Polski i w większości na połączenia międzynarodowe trzeba podać numer wizy. No niestety, takie realia... - odpowiedziała urzędniczka.

"Marcin, źle, że nie pojechaliśmy razem, tłumy" - Dawid wysłał wiadomość swojemu partnerowi.

"Spoko, jakoś wytrzymam. Pojadę w tym tygodniu" - odpisał Marcin.

Oczekiwanie na wizę nie trwało długo, zgodnie z przewidywaniami Dawid dostał ją w połowie grudnia. W tym czasie spotkał się z partnerem tylko trzy razy. Marcin twierdził, że ma przed świętami urwanie głowy, co zaczęło już irytować Dawida. Powiedział mu w końcu, że zjazd autem gdzieś do lasu na szybką gałę nie do końca jest tym, co go zadowala w relacji z kimś, kogo kocha. Obyło się bez kłótni, ponieważ obydwaj zgodzili się, że przecież niedługo będą mieli dla siebie więcej czasu.

- Marcin, a ty powiedziałeś Anecie, że chcesz się z nią rozstać?

- No chyba żartujesz. Powiedziałem, że jadę do Niemiec na jakiś czas dorobić na wykończenie domu.

- Będziesz musiał i tak jej powiedzieć - naciskał Dawid.

- W swoim czasie, nie martw się.

Nadszedł czas odbioru wizy, Dawid znów jechał sam. Irytowało go to, nie dość, że miał poczucie, że Marcin o czymś mu nie chce powiedzieć, to jeszcze chciał chociaż opić z nim ten sukces. Co prawda nie wiedział, gdzie by mogli się poczuć w miarę swobodnie, jeśli chodzi o picie, bo klub, w którym się poznali (jako geje) przestał istnieć po nalocie Żołnierzy Różańca i pozostała po nim tylko frontowa, oficjalna kawiarnia bez śladów po tęczy. Tak czy inaczej, Dawid tego dnia wracał do domu w bardzo dobrym humorze, wioząc na przednim siedzeniu kopertę ze swoją "wizunią". Spotkał się jeszcze na chwilę z Marcinem, znów wjechali na okraj pobliskiego lasu. Było ciemno, nikt się nie powinien gapić. Trochę pogadali. Marcin wręczył mu karteczkę z ciągiem cyfr.

- Co to jest?

- Kasetka. Kod do kasetki. Pójdę pieszo, OK?

- Dlaczego?

Marcin nie odpowiedział. Pożegnali się wylewnie jak nigdy wcześniej i nigdy później.

- Teraz czas powiedzieć rodzicom, że wyjeżdżam... - pomyślał Dawid jadąc do domu.

Był piątek, więc Liliana, siostra chłopaka, wróciła na weekend do domu, jeszcze tylko raz miała jechać na uczelnię i później święta, więc wolne. Zjedli razem kolację i wreszcie świeżo upieczony posiadacz wizy zebrał się na odwagę:

- Mamo, tato, Liliano, muszę wam coś powiedzieć. Wyjeżdżam do Poznania.

Siostrę wcisnęło w krzesło, natomiast rodzice w ogóle nie sprawiali wrażenia zaskoczonych.

- Rozumiem, kiedy? - zapytał ojciec.

- Nie wiem, zależy na kiedy znajdę pociąg. Nie mogę jechać autem. Po świętach na pewno.

Matka nic nie mówiła, krzątała się przy szufladzie, z której wyciągnęła kopertę. TĘ kopertę, która leżała na stole, kiedy Dawid trafił na proboszcza w domu.

- My wszystko wiemy, Dawid. To znaczy, Liliana nie wie, ale lepiej, jeśli dowie się od ciebie, a nie takim sposobem, jakim myśmy się dowiedzieli. Chyba że nie chcesz jej tego wyznać w tej chwili, wtedy niech lepiej na chwilę wyjdzie. OK, Lila?

Dziewczyna nic nie mówiła.

Dawida zamurowało. Chociaż mógł się tego spodziewać. Ksiądz wiedział i się podzielił z jego rodzicami swoją wiedzą, już mniejsza o to, skąd ją miał. Tylko co jest w tej kopercie? Znów leżała w tym samym miejscu, co wtedy.

- Lila, zostań. Chodzi o powód mojego wyjazdu?

- Tak, dokładnie. Wielka szkoda, że dowiedzieliśmy się o tym takim sposobem - ojciec wskazał palcem na kopertę opisaną jako Marka 9,42.

- Proboszcz jest blisko związany z partią i z Żołnierzami Różańca. I tak dobrze, że skończyło się tylko pobazgraniem ściany - stwierdziła matka.

- Czy ten, z kim się spotykasz, to ktoś stąd? - spokojnie zapytał ojciec. Syn miał ochotę skłamać, że to facet z Niepokalanowa, ale przecież od pewnego czasu prawie tam nie jeździł. Rodzice wyczuliby kłamstwo. I wiedzą więcej, niż chłopak przypuszcza.

- Mogę zobaczyć, co tam jest? - zapytał Dawid. Ledwie wydukał te słowa, serce waliło mu jak młot. Podsunął do siebie kopertę, była otwarta. Zawierała zdjęcia i jakieś papiery. Pierwsze zdjęcie: Dawid w klubie. Przypomniał sobie tego transwestytę w szpiegowskich okularach, który robił zdjęcia stojąc w kącie. Kolejne: Dawid i Marcin przy barze. Obydwaj w parku obejmujący się na pożegnanie. Auto Dawida uchwycone z tyłu z widocznymi numerami rejestracyjnymi, w środku dwaj całujący się mężczyźni. Spojrzał na papiery. To jego bilingi i lokalizacje telefonu. Cały czas był śledzony. Słyszał o akcji Hiacynt, ale nie przyszłoby mu do głowy, że podobne akcje powtórzą się w trzeciej dekadzie XXI wieku.

- Wolelibyśmy się dowiedzieć o tym od ciebie, bo spotkanie z proboszczem było nieprzyjemne, ale nie mamy z tym żadnego problemu, że jesteś innej orientacji - powiedziała matka.

- To nie jest już kraj dla ciebie - dodał ojciec - tam będzie ci lepiej.

- Jedziecie razem? - zapytała matka.

- Tak, tak planujemy - odpowiedział Dawid.

- On się niedawno ożenił... - wtrąciła siostra.

- Rozwiedzie się - uciął Dawid.

Kamień z serca - pomyślał chłopak po wejściu do swojego pokoju po tej niełatwej rozmowie. Cieszył się, że rodzice go akceptują, żałował, że powiedział im dopiero teraz. Słuchał jakiejś uspokajającej, relaksacyjnej muzyki, kiedy postanowił sprawdzić, kiedy jest najbliższy wolny kurs na pociąg. Początek stycznia. Między świętami pociąg miał tylko jeden kurs, do tego pełny. Klik, przelew i mamy bilet. Nie, poczeka przecież na niego. Przypomniał sobie o karteczce od Marcina i kasetce. Zastanawiał się chwilę, co tam może być, skoro to taka tajemnica i dopiero teraz dostał kod. Wcześniej próbował jakoś złamać kod, ale się nie dało. Otworzył kasetkę, w środku znalazł kopertę i odręcznie napisany list.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Paweł Beer ponad tydzień temu
    No,trzeba cenić talenty... osobiście bym jeszcze podkolorował scenerię, w sensie zarysował miejsca, gdzie to się dzieje, ale to tylko ja. Czekam na dalsze losy bohaterów.
  • cos_ci_opowiem ponad tydzień temu
    Dzięki, dzięki :) co rozumiesz przez podkolorowanie scenerii? Raczej chciałem zostawić to wyobraźni czytelnika, ale może podsuniesz mi coś ciekawego na następny odcinek. Pozdrawiam.
  • Trzy Cztery ponad tydzień temu
    Dawid wydaje się być opanowanym człowiekiem. Takim spokojnym. Za to czytelnik (np. ja) - się niepokoi. W ogóle - mam wrażenie, że ten spokój jest w środku (w opowieści), a niepokój na zewnątrz - w czytelniku/czytelnikach.
    Jest klimat.
  • cos_ci_opowiem ponad tydzień temu
    Wie, że coś się dzieje, ale robi swoje. Dzięki za komentarz.
  • Bajkopisarz ponad tydzień temu
    Najbardziej podoba mi się, jak Dawid nie odnotowuje żadnych sygnałów nadawanych przez Marcina. Na kilometr cuchnie, ze partner zachowuje się inaczej, że nie jest sobą i coś ma do ukrycia, ale nie przejmuje się tym, jak na kogoś zakochanego przystało. Ot, taka ślepa miłość - bardzo dobrze to jest pokazane.
    Zgodzę się z uwagą Paweł Beer - jest akcja, nie ma za bardzo tła, opisów. A parę by się przydało bo robią klimat.
  • cos_ci_opowiem ponad tydzień temu
    Z tymi opisami to nie bardzo wiem, co mógłbym poprawić. Raz, że chcę zostawić dużą przestrzeń dla wyobraźni czytelnika, dwa, nie chcę na przykład opisywać scen seksu, trzy, opisy to wypełniacz, a nie chcę z zamiarem napisania opowiadania skończyć z powieścią. ;)
    Dawid wie, że coś się kroi, że coś jest przed nim ukrywane. Ale panuje nad sobą i robi swoje.
  • cos_ci_opowiem ponad tydzień temu
    Poza tym Marcin od samego początku kręci, oszukuje, nie jest sobą, bo w końcu jest żonaty.
  • Bajkopisarz ponad tydzień temu
    cos_ci_opowiem - właśnie byłoby daleko lepiej, gdyby nie wiedział, to by przydało mu autentyczności. Zakochany - naiwny.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania