Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Nie lękajcie się, cz. 7 - ostatnia.

Pagórek na obrzeżach miejscowości Coflary, początek grudnia. Miejscowy proboszcz święcił właśnie niewielką kapliczkę świeżo postawioną w miejscu nieuznanego przez Watykan objawienia mającego rzekomo miejsce na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy grupie robotników rolnych miała ukazać się na tym oto pagórku płacząca Matka Boska z rozpostartymi dłońmi skierowanymi ku wsi. Z lewej dłoni wydobywał się czerwony promień, z prawej biały. Co jakiś czas przyjeżdżał tam busik wiernych, ktoś postawił prowizoryczny krzyż, ale proboszcz uznał, że pamięć tego nigdy niepotwierdzonego i nieuznanego objawienia należy zatwierdzić przynajmniej kapliczką. A kiedyś sanktuarium.

- Dziękuję wszystkim, którzy przybyli tu na tę okoliczność. Dziękuję wszystkim wiernym i patriotom. Żołnierzom Różańca, Rycerzom Trójcy. Kibicom. Jestem pewien, że kiedyś staniemy tu jeszcze raz widząc tu nie tylko tę oto kaplicę, ale całe sanktuarium na pamiątkę cudu coflarskiego z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego drugiego roku. Amen - przemawiał głosem pełnym natchnienia.

Mimo pogody typowej dla pierwszej połowy grudnia zebrał się tam mały tłumek. Miejscowi i ci, którzy przyjechali specjalnie na tę uroczystość. Grupa ludzi w różnym wieku idących przez wieś z pochodniami w rękach, po zmroku, to nie był widok codzienny. Przeszli akurat uliczką, przy której stał dom Dawida i jego rodziców. Dawid patrzył na ten pochód i poczuł się dziwnie. Najpierw ta pobazgrana ściana, teraz to.

Kilka dni później trzymał w dłoni list od Marcina, krótko po otrzymaniu kodu do kasetki i trudnej rozmowie z rodzicami.

"Dawid,

Przepraszam Cię, wiem, że będziesz zawiedziony. Nie jadę. Aneta jest w ciąży, dowiedziałem się o tym jeszcze zanim spotkaliśmy się z typem od wiz. Umówiliśmy się, że nic Ci nie powie. Nie wiem, czy masz pojęcie, jak jest mi ciężko. Chciałbym być z Tobą, ale po prostu nie mogę. Od początku oszukuję i okłamuję wszystkich dookoła. Moi rodzice wiedzą, do nich też przyszedł proboszcz ze zdjęciami i pogadanką. Nie wiem, jak było u Ciebie, ale moim nie oszczędził nawet zdjęć z ukrytego aparatu w hotelu, tego do którego się wybraliśmy, kiedy nasz stały i zaufany nie miał miejsc. Pamiętasz, co tam robiliśmy. Nie ma sensu tego ciągnąć, ale Ty jedź beze mnie. To nie jest miejsce dla Ciebie. Ja byłem zawsze tchórzem, to się nie zmieni. Nie rozwiodę się z Anetą, szczególnie kiedy jest ze mną w ciąży. Od czasu, kiedy się o tym dowiedziałem jeżdżę na terapię konwersyjną. Będę <<leczony>> modłami i grą w piłkę nożną z innymi ciepłymi z konserwatywnych środowisk. Nie wierzę w te bzdury, jednak jeśli dokończę tę tak zwaną terapię, dadzą spokój mojej i Twojej rodzinie. W sumie dobrze by było, gdyby to działało, bo nie mam ochoty umawiać się z typami z aplikacji, gdzie co trzeci profil to jakiś żołnierz krzyża i ojczyzny szykujący wpierdol z kolegami i dokumentacją albo tajniak. I znowu musiałem wymyślać jakieś bajki dla Anety.

W kopercie są pieniądze i kartka z adresem. Pokoje na wynajem z możliwością mieszkania na dłużej. Jednoosobowe kwatery, prysznic i toaleta. Tylko kuchnia jest wspólna na piętro. Na początek powinno wystarczyć. Masz tam też numery do agencji pracy tymczasowej, żebyś miał możliwość zarabiać na samym początku, później znajdziesz lepszą pracę. Na zachodzie potrzebują wykształconych pracowników. Znajdziesz tam kogoś, tam to nie jest takim tabu jak tutaj od czasu podziału.

Jeszcze raz przepraszam. Ty jedź. Musisz jechać. Tu sobie zmarnujesz życie, jak ja. O mnie zapomnij, traktuj mnie tak, jakbym Cię wielokrotnie zdradził albo umarł. Jeśli mnie kochasz, pozwól mi tu zostać.

Marcin"

Złość, zawód, smutek. Dlaczego nie powiedział od razu? Dawid nienawidził go w tej chwili z całych sił i miał żal do siebie, że w ogóle przyszło mu do głowy spotykać się z typem, który się ożenił. I że tak dał się oszukać. Co sobie myślał, że Marcin zostawi uporządkowane życie dla podróży w nieznane z facetem? Teraz Marcin chce go kupić sumą dwóch tysięcy euro i paroma kontaktami na początek. Dam ci kasę - będziesz ze mną. Tak to czasami działa. Nie, teraz odwrotnie. Dam ci kasę - zapomnisz o mnie i spierdalaj. Chcesz mnie kupić, zakłamany skurwielu? Pierdolę twoje pieniądze, poradzę sobie bez nich.

Ogłoszenie o sprzedaży piętnastoletniego hyundaia wisiało już jakiś czas, chętnych nie brakowało, nie wszyscy jednak chcieli płacić w euro czy w jakiejkolwiek innej sensownej walucie zamiast już niemal bezwartościowym i niewymienialnym złotym. Nawet w środku nocy do Dawida przyszła wiadomość od zainteresowanego zakupem. Nie mógł spać, nie chciał też odpisywać. Pójdzie tam i sobie z nim wszystko wyjaśni, tak.

Prószył śnieg z deszczem, było sobotnie popołudnie. Mały, szary, niewykończony jeszcze domek otoczony świeżo postawionym płotem z siatki. Jest dzwonek. Dawid zadzwonił. Jeśli ten pajac nie wyjdzie, będzie do niego tak długo wydzwaniać, aż wyjdzie. Nie musiał. Marcin wyszedł w kapciach, dżinsach i kurtce.

- Czego chcesz? - zapytał.

- Ty się, kurwa, pytasz, czego chcę? - odpowiedział pytaniem Dawid.

- Wszystko ci wyjaśniłem. Jedź. Ja nie jadę. Tyle mam do powiedzenia. Proszę, nie rób scen, Aneta jest w domu.

- Jesteś, kurwa, żałosny. Kto ci to kazał napisać? Ona? Rodzice? A czy ona wie, kim jesteś? Wie, ile kutasów trzymałeś w ustach? - Dawid starał się nie krzyczeć, ale mówił podniesionym głosem.

- Nikt mi nic nie kazał. To nie miało szansy się udać. Przepraszam - mówił Marcin.

- Wiesz co? Rzygać mi się chce, jak na ciebie patrzę. A na twoje pieniądze szczę! Poradzę sobie bez nich - Dawid przerzucił plik banknotów przez furtkę.

- Stary, ja ci je i tak odeślę, zanim wyjedziesz. Idź już i nie rób scen, dobrze? Mnie też jest ciężko, jakbyś nie zauważył.

Dawid miał ochotę dać mu w gębę. Obydwaj byli podobnej postury, więc pojedynek byłby wyrównany. Tylko ta furtka.

- Pierdol się.

- Dawid, czytałeś list? Przeczytaj go jeszcze raz. Szczególnie końcówkę. Ja wracam do domu, bo ta scena jest nie na miejscu. Jedź do Poznania sam. Tu sobie zniszczysz życie. Do widzenia - Marcin zebrał banknoty i skierował się w stronę domu. Dobrze dla niego, że było po zmroku, a Aneta oglądała jakiś serial, jest szansa, że nic nie widziała.

- Co chciał? - zapytała Aneta.

- Chciał pożyczyć pieniądze - naprędce wymyślił odpowiedź Marcin.

- Chyba nic mu nie dałeś?

- Oczywiście, że nie.

Minęły święta, Sylwester i nowy rok. W międzyczasie Dawid znalazł w skrzynce pocztowej kopertę od Marcina. Żadnego znaczka ani pieczątki, w środku pieniądze. Rzuciłby mu nimi w pysk, choć zdążył się nieco uspokoić. Rodzicom wyjaśnił, że jednak jedzie sam, co nie wprawiło ich w dobry nastrój. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy, wszystko zmieściło się w plecaku. Przecież kiedyś tu wróci, tak myślał. Auto sprzedał.

Początek stycznia, dworzec Niepokalanów Centralny. Dawid siedział na ławeczce na peronie. Wokół sporo ludzi, jedni z bagażami, inni bez. Jedne pociągi odjeżdżały z dworca, inne przyjeżdżały. Nadjechał właśnie na przeciwny tor elektrowóz ze składem, z przodu lokomotywy widniał duży napis "BÓG, HONOR, OJCZYZNA!". Dawid czytał o tym już w zeszłym roku, że dalekobieżne pociągi będą ze sobą wozić również patriotyczne i religijne hasła. Ten kuriozalny i jednoznacznie kojarzący się pomysł był dziełem nowego prezesa państwowej spółki kolejowej, mianowanego za wieloletnią lojalność partii, bynajmniej nie za osiągnięcia. Należy patriotyzmowi i pobożności nadać właściwą dynamikę - uzasadniał. Ten pociąg akurat jechał na południe.

- Szczęść Boże, jedzie do Radomia? - zapytała staruszka konduktora.

- Szczęść Boże, tak - odpowiedział.

Dawid widział też nadjeżdżający pociąg na przeciwległy peron. Ten z przodu wiózł hasło "MARYJO, KRÓLOWO POLSKI!". Wcześniej mignęła mu "CHWAŁA ŻOŁNIERZOM WYKLĘTYM!" z jakimś pociągiem na wschód. Zastanawiał się, czy hasło "ŚMIERĆ WROGOM OJCZYZNY!" wiezie jakiś półwieczny polski elektrowóz, czy może nowoczesna lokomotywa niemieckiej produkcji.

W końcu, opóźniony o pół godziny zbliżał się do peronu pociąg do Poznania i Berlina. Zaledwie czterowagonowy skład ciągniony przez stary elektrowóz z napisem "NIE LĘKAJCIE SIĘ!" z piskiem hamował. Kiedy zatrzymał się, Dawid spojrzał na swój bilet, wsiadł i zaczął szukać swojego miejsca.

 

Koniec.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Paweł Beer 2 miesiące temu
    "ŚMIERĆ WROGOM OJCZYZNY!" wiezie jakiś półwieczny polski elektrowóz czy może nowoczesna lokomotywa niemieckiej produkcji." - mistrzostwo:) w sumie historia nieszczęśliwej miłości w ciekawych realiach społecznych. Albo mi się wydaje, albo ta część była dynamiczniejsza niż poprzednie.
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Te przecinki, wstawiłem później tam, gdzie być powinien. Dzięki za komentarz. No, jest dynamiczniej, bo to koniec, punkt kulminacyjny.
    A nawiązanie do pewnego podzielonego kraju też jest.
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    I co? I już? No to udało Ci się mnie zaskoczyć, bo przewidywałem znacznie dłuższą akcję, jakieś straszliwe problemy na granicy, więzienie, kary, cierpienie, łagry, kolonia karna, przymusowe nawrócenie przez łamanie kołem. A tu taka zwyczajna, acz prawdziwa ludzka historia i dramat zawiedzionych uczuć. Dobrze to wyszło.

    Obraz tego wszystkiego jest cokolwiek przerażający, bo zbyt bliski otaczającej nas rzeczywistości. Zaczyna nabierać czarnych kształtów przekonanie, iż wszystko musi w końcu pierd.lnąć.
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    No już :). To jednak nadal opowiadanie.
    Zostawiłem otwartą furtkę dla wyobraźni czytelnika, jak i do napisania epilogu lub dalszego ciągu.
  • Garść 2 miesiące temu
    Szkoda, że już koniec. Oby taka perspektywa przyszłości nigdy się nie urealniła, nawet w o wiele mniejszym zakresie, czyli trzymania obecnego kursu.
    Od pierwszego do siódmego rozdziału bardzo interesująca lektura.
    Dzięki.
    Pozdrawiam.
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Dzięki za komentarz, może dopiszę epilog lub kiedyś rozwinę bardziej tę fabułę. :)
  • cos_ci_opowiem miesiąc temu
    Dopiero wpadłem na to, że napisałem nowelę. :D:D:D:D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania