Nie lubię Warszawy
Jestem głodny twoich ust,
brajlowskich, długich odpowiedzi,
słów, które nie błyszczą na pokaz,
lecz zostają pod skórą.
Kiedyś wierzyłem miastom.
Ich nocnym obietnicom,
światłom drżącym na mokrym bruku,
kobietom podobnym do piosenek,
pociągom odjeżdżającym poza rozsądek.
Zwiedziłem kawał świata.
Widziałem porty ciężkie od świtu,
hotele pełne cudzych tęsknot,
place, gdzie zachwyt sprzedawano
taniej niż poranną kawę.
Dziś chciałbym zamieszkać tam,
gdzie wieczór siada na płocie,
a wiatr pamięta imiona drzew.
Gdzie kos po deszczu
śpiewa rzeczy ważniejsze
od wiadomości ze świata.
Coraz bardziej słyszę ptaki.
Coraz mniej zachwyca mnie gwar.
Przeraża mnie szczęk pistoletów,
lód zastygły w ludzkich oczach
i ta chwila ciszy,
gdy człowiek opuszcza człowieka.
Bo wszystko już widziałem:
miasta większe od marzeń,
wojny mniejsze od ludzkiej pychy.
A teraz chciałbym jedynie
słuchać kosów po deszczu
i uczyć się twojego głosu
jak ostatniego języka,
którego warto nauczyć się na pamięć
Komentarze (3)
Nie lubisz Warszawy, bo nie mieszkasz na Złotej...
👍
Dobry fotograf, to ten, który potrafi zrobić takie zdjęcie pająkowi, że osoba cierpiąca na arachnofobię, spojrzy bez lęku mówiąc: piękna fotografia.
Tobie udało się w wierszu dokonać czegoś podobnego.
Dzisiaj ten wiersz sobie upodobałam najbardziej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania