Nie moja
w tłumie białej poezji
zatrzymuję się na zielonym świetle
idź! dokąd?
nieznane ulice wiją się,
wskazując mi drogę na manowce.
domu nie widzę.
złamane
linijki puchną i bolą
mnie,
która nieporadnie wpycha je tam,
gdzie myśli, że ich miejsce
nie moje
szarookie miraże
na ciężkim od znaczeń
horyzoncie
nie chcę
iść tam,
za formą, co głębię udaje,
a słowa nie w kłos się splatają,
ni warkocz
plotę białe konstrukcje na próbę,
w nie moim kraju
Komentarze (40)
Bardzo Ci ładnie w tym wolnym wierszu:)
...
Reszta w porządku...
Dlatego sugerowałam zmianę... nieznaczną, ale korzystną. Tym bardziej że peelka, jak pisze, jest poszukującą... zastanawia się przecież dokąd iść, by nie trafić na manowce...
Zobacz, nie masz żadnych zapożyczeń w wierszu, ładnie snujesz i raptem ''horyzont złudzeń'', który przed Tobą niejedna osoba użyła...
Czasami ktoś myśli, że ja złośliwie albo coś w ten deseń, a to nieprawda. Właśnie dla dobra wiersza zwracam uwagę...
Jest, tzw. głuchą struną, w której nieustawiona menzura zaczyna wpływać na pozostałe.
Miłego popołudnia
Dzięki i miłego dnia.
linijki puchną i bolą
mnie,'' — mocne to i jednocześnie obrazowe.
Ładny kawałek poezji, Mona Demona 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania