Nie moje odbicie.
Żyje moimi myślami.
Stwór mi podobny.
Do serca przyklejony.
Rządzi moimi słowami.
Lustro rusza ustami.
A słów brak.
Nosi moją skórkę.
Moje ciało się rozwarło.
Bramy Tartaru otwarte ponownie.
Samotne pragnienia parują wysoko.
Lustro spękane nowym poznaniem.
Usta na nowo wytarte.
Serce zdradliwe dumie wydane.
Nosi skórę moich pragnień.
Wynosi głowę dumnie ponad chmurami.
Nacieszona dama opita małymi chwilami.
Uniesione ponad wszystkimi ludzkimi pasjami.
Serce nieobrzezane z czerwonymi nogami.
Ciało jej piękne miodem odziane.
Kuszące jej twarzy odbicie lustrzane.
Zabrała uważnie moich oczu parę.
Łańcuchami spętane pragnienie z pijanym ciałem.
Nieskończone nienawiści otchłanie w lazuryt odziane.
Perwersje przemalowane w kształt przyjaznej twarzy.
Żeby nasze grzechy pożarły najdalsze gwiazdy.
Oleista farba owocem naszych plugawych marzeń.
Zakryła nasze twarze głębokie framugi przegnicie.
Byś my musieli zbić lustrzane odbicie.
Nawiedza mnie odbicie osoby której nie znam.
Mozaika namalowane na świetle zbitym szkła fragmentem.
Schowane przeze mnie mojego odbicia skryte wspomnienie.
Bym odrzucił odbicie osoby którą naprawdę jestem.
A prawdziwe odbicie stało się wyłącznie wspomnieniem.
Pijany marzeniem że słona woda zdusi pragnienie.
Bożym krzyżem jestem wolny, Bóg dopomóż młodym.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania