Nie moje życie
Podszedł do niej mężczyzna w sklepie
proszę niech pani zapakuje kwiaty w pudełka
chyba nie chciał
aby wróciły do domu połamane niech pani pamięta
niecierpek nie cierpi słońca
***
jest delikatnie przegrzany jak moje ciało
leniwie zlewające się z tarasem i niebieskim
obrusem lawenda słabo rośnie
za długo
patrzy na mur wyznaczający ilość kroków
chciałam do niej podejść ale odmówiła
więc dotykam wzrokiem krzewu o drobnych
listkach fioletowe drobiny rubinów
pozwalają zapomnieć o odległościach
o tysiącu kilometrach które dzielą mnie
od ogrodu czy deszcz połamał piwonie
nie wiem zapominam ludzką mowę
ale ziemia nawet niczyja tak pięknie pachnie
gdy pada deszcz
Komentarze (5)
Tras mi się kojarzy z czymś, co kompletnie tu nie pasuje więc poproszę o krótki wykład, co też to takiego.
Wszystko dzieje się na tarasie. Byłam trzy miesiące w jednym miejscu. Duży dom ogród i taras. Nie znoszę zamknięcia. Taras to przestrzeń. To miejsce które tylko pozornie daje poczucie wolności, bo jednak był murek i dalej wejście do ogrodu. Ale byłam zamknięta. W takim miejscu gdzie ktoś umiera albo jest chory gdzie brakuje szczęścia.
Powiedz mi jakie wiersze mam pisać albo wstawiać. Te liryczno egzystencjalne? W sumie lubię siebie taką i chyba taka jestem.
Marzena Taras? a tam jest "tras". :D :D (popraw) Jeśli miałbym Ci podpowiedzieć: nasuwa się: dobre. Mógłbym pomóc w wyborze konkretnych ale i tak musiałabyś dokonać wstępnej selekcji.
To tęsknota za domem rodzinnym.
No tak.. zjadłam literkę. Możesz wskazać które. Sama nie wiem. Ale inne okoliczności mają na.to wpływ.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania