Nie odchodź
Zadrżałaś pragnieniem w samotni Izoldy ,
Mówią, żeś ty winna Tristanowych klęsk,
Kijem chcą cię pędzić, a motłoch przeklina:
-,,precz stąd ladacznico, pójdź pod boży sąd”
Miłości nie odchodź, nie możesz umierać!
Ty jedna potrafisz dotknąć nieba ust,
Jeśli głupiec -rozum-truchłem cię nazywa,
Ty trwaj przy maluczkich, prowadź nas do gwiazd.
Przycupnęłaś cicho na balkonie Julii,
Mówią, że w Weronie marny z ciebie gość,
Ktoś zatrzasnął bramy ,wypchnął poza mury,
Potem gniewnie sarknął :,,Dość twych westchnień, dość!”
Miłości nie odchodź...
Na statku umierań błądzisz wśród rozpaczy,
Mówią, że kochanków wzywasz w otchłań wód,
Kroczą ku ciemności,trwając w splocie cieni,
A ich usta szepczą:,, Zostań z nami, bądź!
Miłości nie odchodź...
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania