Nie odchodź

Zadrżałaś pragnieniem w samotni Izoldy ,

Mówią, żeś ty winna Tristanowych klęsk,

Kijem chcą cię pędzić, a motłoch przeklina:

-,,precz stąd ladacznico, pójdź pod boży sąd”

 

Miłości nie odchodź, nie możesz umierać!

Ty jedna potrafisz dotknąć nieba ust,

Jeśli głupiec -rozum-truchłem cię nazywa,

Ty trwaj przy maluczkich, prowadź nas do gwiazd.

 

Przycupnęłaś cicho na balkonie Julii,

Mówią, że w Weronie marny z ciebie gość,

Ktoś zatrzasnął bramy ,wypchnął poza mury,

Potem gniewnie sarknął :,,Dość twych westchnień, dość!”

 

Miłości nie odchodź...

 

Na statku umierań błądzisz wśród rozpaczy,

Mówią, że kochanków wzywasz w otchłań wód,

Kroczą ku ciemności,trwając w splocie cieni,

A ich usta szepczą:,, Zostań z nami, bądź!

 

Miłości nie odchodź...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania