Nie pamiętam nawet ile miesięcy
ile miesięcy
przyglądałaś się naprężonej skórze
dłoń bezwiednie gładziła śliską taflę
w poszukiwaniu śladu istnienia
przestraszone bliskością palce
rysowały wyobrażenia
słowa i gesty
jak najdroższe portrety
oprawione w delikatne myśli
rozwieszone w zakamarkach bladego pokoju
który nie ma drzwi
nie weszłaś do niego nigdy
i nigdy nie usłyszał krzyku małych ust
w tym pokoju głos brzmi dziwnie
ściany spłynęły czerwienią
zmieszaną z drażniącym potem
zanim zapalisz światło
uwolnij ból
przyklejony do kącików ust
Komentarze (10)
Za szybko, za daleko skończyło się życie,
zanim się narodziło.
Ból nie zamknie drzwi, których nie ma. Nie znikną ze ścian puste ramy.
Trafiłaś w punkt aż mi dziwnie… dziękuję…
Hmmmm… no nie wiem. Takie nie Twoje 🤷
Może i sytuacja inna…
Dopiero za drugim razem zaskoczyłem, że chodzi o ból po stracie nienarodzonego. Wiernie oddane przeżycie.
Dziękuję ☺️
To jeden z tych tekstów, które bardziej się czuje niż rozumie. Czuję to.
Dzięki ☺️
Ciekawie nakreślona atmosfera na wpół wypartego wspomnienia
Dzięki☺️temat trudny, tym bardziej miło, że się spodobał
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania