nie tytuł albo trzy odsłony fargeona
zapachniało klęską
cierpko otworzyły ciszę
rumianki i czystek
na sercu płasko i sucho
sterty desek
osiwiałych w deszczach
ciepłych w słońcu
wczesnego popołudnia
ciężko słodkawo u podstawy
chropowate włókna korozji
na polanie zarośniętej lasem
w dusznych i chłodnych wątkach
nic tutaj z czego mogę odbudować
nadzieję i pamięć
które niosłem
nim wszedłem
przeszedłszy
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania