nie tytuł albo trzy odsłony fargeona

zapachniało klęską

cierpko otworzyły ciszę

rumianki i czystek

na sercu płasko i sucho

sterty desek

osiwiałych w deszczach

ciepłych w słońcu

wczesnego popołudnia

ciężko słodkawo u podstawy

chropowate włókna korozji

na polanie zarośniętej lasem

w dusznych i chłodnych wątkach

nic tutaj z czego mogę odbudować

nadzieję i pamięć

które niosłem

nim wszedłem

przeszedłszy

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania