Nie uciekam już sam od siebie...
Nie uciekam już sam od siebie,
Żyję ze swym duchem w zgodzie,
Czasami, co prawda, mnie denerwuje,
Próbując mnie zmusić, bym kogoś zabił.
Nie uciekam już sam od siebie,
Lecz nie uważam tego za błąd,
Co prawda trzymając w ręku siekierę,
Muszę odpowiadać na swój los.
Nie uciekam już sam od siebie,
Tylko leżę na trupach,
Radość ma na czyimś nieszczęściu,
Spowodowana przez schizofrenię.
Dedykację pozostawiam 60secondsToDie, bo mam taki kaprys :D
Komentarze (8)
Postanowiłam przeczytać ten tekst nie jako wiersz, tylko normalną, nieco podsyconą ironią konwersację ze samym sobą, i muszę przyznać, że nawet ciekawie to brzmi. W dodatku to bezpośrednie, w mojej opinii prześmiewcze zakończenie.
Dziękuję za dedykację i pozostawiam 5, bo mam taki kaprys XD
Dziękuję, jestem wielbicielem takich kaprysów xD
Brrrr, przeszły mnie ciarki jak to rpzeczytałąm :D
Nocna wena zawsze na propsie xD
the_endrju, chemiczny Mesjasz? ;)
Dedykacja ze schizofrenią świetnie się łączy.
Robisz, ale nie wiesz, dlaczego :), więc mówisz, że to kaprys. Masz jakieś swoje pobudki, ale przeważają nad nimi jakieś obawy, których miałeś się pozbyć w samym utworze.
Chory nigdy nie pozbędzie się swych schiz. Może je zatrzeć i wypierać, będąc chwilowo w stanie lepszym, niż mu się wydaje... Ale napad czai się wszędzie. Nie zajebiesz go siekierą. To duch.
Troszkę moim zdaniem niektóre zwroty są zbyt bezpośrednie w tym wierszu, z drugiej jednak strony nadają mu takiego swoistego uroku... ciekawe. Podoba mi się w każdym razie taki ostry wydźwięk z tego płynący no i dylemat: jak oskarżać kogoś o tak straszne czyny, kiedy jego mózg toczy choroba? Ciekawe zagadnienie. Zostawiam 4,5 czyli 5 :)
nie chwyta za serce
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania