Nie w porę
Marnością się zwiesz,
Człowieku wartościowy,
Coś góry przeniósł
I jedną sosnę najwyższą.
Ta była drzewem ponad drzewa,
Ponad ciebie, coś łzami
Płacił za każdy centymetr
Przebyty w jej imię.
Za każdy owoc wydany przez nią,
Dający soki życia dla ciebie marnego.
Szedłeś w jej dobru, wędrówkę odbyłeś
U jej twardego boku
By zderzyć się z dębem walecznym u
szczytu,
Zdrowym i samowystarczalnym.
Nie w porę, kochana!
Nie dziś sił miało mi zabraknąć.
Nie dziś duszę wyzionąć miałem
U stóp tego jedynego.
Żegnaj, najmilsza,
Córo lasu i nieba.
Marnością się stałem,
Marnością umrę.
Choć tlenem wyżyłem,
Zwiędnę na wieki.
Komentarze (6)
Coś jest w tym wierszu co sprawia że chce się go czytać więcej razy.
5:)
Dziękuję. :>
Pamiętam wciąż, że Twoje pierwsze wiersze nie robiły na mnie wielkiego wrażenia. Teraz pojawiasz się rzadko, ale zawsze z jakąś perełką, dzięki której aż się uśmiecham, że tak udaje Ci się rozwijać i korzystać z rad. Naprawdę świetnie wyszło, podobało mi się wykorzystanie motywu marności, a i sama historia urzekająca, choć przykra. Zostawiam 5 :)
Dziękuję Rasiu, bardzo cenię sobie Twoje komentarze. Pojawiam się rzadko przez brak czasu, ale może to i dobrze. Cieszę się, że mogę wywołać na Twej twarzy uśmiech. :>
Czytam już któryś raz i muszę przyznać, że naprawdę wiele interpretacji mi przyszło do głowy. Bardzo dobry wiersz. 5
Dziękuję ślicznie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania