***[nie wiem...]
słucham Mozarta leżąc na sofie
widzę prawie kondukt żałobny
raz dwa trzy cztery
idą powoli przed siebie w dobrze znane
miejsce
lecz ja jeszcze jestem po tej stronie
i nie znam dnia ani godziny
ani kto będzie przy mnie
jaką muzykę orkiestra
zaśpiewa
nie znam minuty ani sekundy
powiedziano mi tylko że odejdę młodo
żadnych ziółek na starość
ani pieluch ani fotelików na kółkach
codziennie modlę się papierosami
do księcia nicości aby mnie zabrał
bóg jest niczym więc takim stać się muszę
żeby uznano mnie za godnego
nieistnienia
dlaczego “być” jest lepiej niż “nie być”?
nikt mi tego nie wyjaśnił
jak dziecku gdy pyta o drogę
czemu “nie istnieć” jest gorzej niż “istnieć”?
nie wiem
wiedzieć nie
będę
***
Komentarze (3)
Nie istnieć jest dokładnie tak samo, ani mniej ani więcej.
Orkiestra Ci niczego nie zaśpiewa bo orkiestra tylko gra. Tylko nie pisz mi ze to metafora. :) Ktoś Ci wciskał kit z tym wczesnym odejściem. Sam to dobrze wiesz. Ostatnio na opowi modny jest temat "młodej śmierci". Młody poeta umiera. Scena odwiecznie poetycka ale chyba zgrana. Hamlet tego pytania też nie rozstrzygnął. Nic dziwnego. To nie nasz dylemat. To dylemat Boga. Nasz dylemat to >jak być?< Jak widać wiersz mnie zainteresował.
Przemijanie i strach przed nieznanym trąca zawsze nasze myśli. Samotność czy nuda jest scenarzystą w tej materii, a może muzyka o której piszesz. Jednak kiedy jesteśmy młodzi, myślimy inaczej o śmierci, myślimy o innej bardziej dotykającej naszych bliskich. My w takiej sytuacji jesteśmy za młodzi jeszcze na sen. Jednak ona przychodzi znienacka i zabiera nawet kwitnące kwiaty.
Pozdrawaim
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania