Poprzednie częścinie wierzę w duchy

nie wierzę w duchy

niedomkniętymi drzwiami

zakołysał wiatr

w drzwiach nieprzekręcony klucz

kto prześladuje mnie

za raniuteńko jak dla mnie

wyobraziłem sobie że to duch

zjawiłaś się półnaga

w koszuli białej za długa zdaje się

rozpięta do połowy wylewała się pierś

śliczna

oniemiałem z chęcią by ją zjeść

wiatr porwał twoje loki przez otwarte okiennice

zgadłem że mną odpędzisz dzień

pękło szkło

na stół posypały się płatki zasuszonej róży

to był znak to jest ten dzień

powoli odbijałem od brzegu

mocno chwycone wiosło

maszt sztywny napięty żagiel

twoja łódź na dwoje wygodna

wilgoć słonej wody uspokajała mnie

zerwał się sztorm

mokry nie widziałem latarni

oddychałem mocno

zdyszani bez wytchnienia

walczyliśmy o suchy ląd

zachodziło słońce

zachodziłem w głowę

myśli urojone omamy skołatany

kochałem się to nie wspomnienia

te więzi trwają do dzisiaj

przyszła jesień sucha jakże ciepła

oby nas nie rozdzieliła

pomyślałem

ścisnąłem twoją dłoń

pora roku ni żadna plotka ludzi zawistnych

nasze dłonie

nasze myśli

nasze słowa

mają znaczenie sens w nich tkwi

kocham ciebie o każdej porze roku

przed początkiem dnia i końcem też

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • realista godzinę temu

    Yaro. Pokazałeś, że erotyk *kocham ciebie o każdej porze roku* może pięknie brzmieć, bez wulgaryzmów,5+

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania