Nie z tej bajki
Wszystko w niej krzyczało, żeby nie wychodziła poza ramy, że tylko tutaj może malować światy zamknięte w albumach. Zatrzymane kadry w pół słowa, ledwie rysująca się metafora szczęścia. Ogarnąć ramionami, nie wypuszczać nawet kiedy zachody, jak wieczorni intruzi, zaglądają do okien, kuszą kaskadą barw.
Tak naprawdę umarła dawno temu, zanim jeszcze usłyszała diagnozę o wybawieniu od codzienności. Szła wtedy za iluzją, do krwi zdzierając skórę, a ona była coraz dalej, aż całkowicie rozpłynęła się we mgle. Pomyślała więc, że nie warto szukać drogi do domu.
Znalazła ramy. Namiastkę tego czym ludzie nazywają życie. Łatwo tam weszła i nie wychodziła pomimo nachalności przydrożnych kamieni. Zawsze uderzały, czasami nawet dosyć celnie ilekroć odwracała się plecami, wtedy szybko zamazywała ścieżki, dzięki temu mniej bolały pojawiające się na skórze blizny.
Tylko ruiny, te natrętne słowa na końcu języka, przypominały, że potrafiła w kropli deszczu zamknąć wiersze, dopieścić wersy i jeszcze usłyszeć muzykę. Właśnie ta muzyka wdzierała się w ciszę, rozrywała samotność, była niczym krzyk przelatujących żurawi.
Do bólu, w takich chwilach, czuła nieszczelność ram. A przecież tak niewiele chciała, jedynie by wypełniły i nie przedłużały się obietnice, zapisane jeszcze na pierwszym przystanku.
Przecież tam czeka, z biletem w zaciśniętych dłoniach.
Komentarze (34)
Skup się na czy dobrze. Tam przynajmniej na jakąś zapłatę możesz liczyć...
Nie znam ciebie i znać nie chcę, więc pisz sobie, co chcesz...
https://www.youtube.com/watch?v=E4mFA0Kcloo
Nie poddawaj się mimo tych wyżej :D
Całościowo jest w porządku.
Wzorzec jak nie powinno się pisać poezji.
Czego tu nie ma. Jest samotność i krzyk żurawi. Krople deszczu i wiersze. No i muzyka. Muzyka musi brzmieć. Nie wspomnę o ciszy. Obowiązkowy element poetyckiego świata.
- Tak, widziałam jej koszyk w sklepie poetów. Miała w nim litr "pod powiekami" po 700 zł za sztukę, "krzyk żurawi" a nawet 5kg ciszy poetyckiej. Kasjerka się dziwiła: po co pani tyle, przecież z tego można tysiąc wierszy zrobić, kto to będzie czytał...
- Co odpowiedziała?
- A co ty Haliny nie znasz? Posłała kilka złośliwości w stronę kasjerki i poszła do domu, w pakować to wszystko w tekst nie z tej bajki.
Bardzo mi się podoba, to dla niej i jej podobnym jest mój dzisiejszy wiersz.
Niech nie boi się wyjść z ram.
Jesteśmy na podobieństwo Boże stworzeni.
Pozdrawiam serdecznie,5*
Miłego dnia
Jeszcze się potem przyjrzę
AMY. Za murem
zamknięta w ciszy samotności
a raczej w świecie
którego nie ma
trwa w swoim JA
dalekim
od biegnącego życia
wychodzi niepewna
swojej obecności
aby zaspokoić codzienność
swoją pracą
dziękuję za to co zostało
jej podarowane
jakby świat robił łaskę
że na nią spojrzy
a przecież i ona jest...
na podobieństwo...
5.2024 andrew
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania