nie ZAD owolenie
wykrzywiam grymas w
twarzy cierpki
wyraz
zbędny kurz w porcelany
ranach delikatnych
milczących
skrach
jak kleszcz niewymagający
zdmuchuję dreszcz
butwiejący
chrust
mój umysł lodem skuty
przerębel, a w nim
bezrybie
martwe
ja tylko chcę tkwić w tej
plamie po krwi spranej
choć wiatr przestał
nucić
zbiorę zadeptane muchomory
ukoję serenadą
degrengoladą
bezdenną
jestem piłką do tenisa
którą jakiś dzieciak
zbił okno sąsiada
i uciekł
skończył się już
wideo film
i trwa
pościel brudna
satynowa
dusza ma
zrzucę ją, bo wolę
pod samym
kocem
spać
miłego pobytu
w kioskowej
celi
dobranoc
Komentarze (5)
W twoim stylu :* Dobre XD
Tytuł zachęcił do przeczytania :) nie jestem osobą godną do oceniania czyjejś treści i słów, bo każdy ma swój świat i swoje kredki, ale, na moje oko, troszkę chaotyczne; jakbyś spisywala każde słowo bez przemyślenia sytuacji, a może to zabieg celowy?! tego nie wiem :) ale doceniam :) bo sztuką jest zaskakiwać i zmuszać do myślenia niż pozostawiać bez większej satysfakcji :)
Nad żadnym wierszem nie zastanawiam się więcej, niż parę sekund. Piszę to, co siedzi mi aktualnie w głowię, nic nie poprawiam, nie zmieniam. Tak po prostu mam.
głowie* ):
Przyznaję, że tytuł oryginalny ;) Wiersz fajny, taki inny. Zostawiam 4 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania