NIEBIESKA SUKIENKA
Niczym paranoik, w nocy wyjść się lękam.
Mrocznymi cieniami kładą się witraże.
W ciemności gdzieś mignie błękitna sukienka,
strasząc rwanym tiulem niespełnionych marzeń.
Każdy głuchy odgłos dźwięczy kamertonem.
Dostraja się echem do mojego strachu,
a spróchniałe stopnie, niebezpiecznie strome,
wiodą wprost na krawędź północnego dachu.
Bezpłodne już myśli zapełnią albumy.
Kilka szkiców, martwa powieliła kreska,
i mgłą opadają momenty zadumy
a w niej wciąż łopocze sukienka niebieska.
Szelest suchych liści,jak szepty złowrogie
przenikają szpary nieszczelnych okiennic.
Powrót w pętlę czasu staje się nałogiem
pragnień by złą chwilę zatrzeć, udaremnić.
Wspomnienia wciąż żyją a lęk trzyma w szachu.
Czy zawsze mrok będzie kojarzył się z niebem,
sypiąc w oczy ziarnem cmentarnego piachu.
I tylko ten błękit – nic więcej już nie wiem...
Komentarze (9)
Podziwiam, pisanie wierszy to dla mnie wyższa sztuka :)
Dziękuję:)
Śliczny wiersz...
Piękny <3 Aww :)
lirycznie, ślicznie, piąteczka.
Uu. Zadziwiasz podobnie. Betti ma rację. Twoje wiersze są świetne. 5
Oczywiście 5 ;)
Jestem zachwycona! Wszystko ze sobą współgra, twarząc idealną całość. Wielki szacunek i oby tak dalej. :) Oczywiście zostawiam 5! :D Pozdrawiam.
I ode mnie 5 :) Przepłynęłam przez ten wiersz, cudny :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania