Niebo 4
Polskie organizacje feministyczne stale zarzucają i wytykają brak parytetu w życiu politycznym. Najwięcej jednak panie mają uwag do sejmu i senatu, nawet o to dostało się Niebu. Jednak u ostatniego adresata, wytykanych uchybień, nikt nie wiedział, o co właściwie kobietom chodzi. Chcąc wyjaśnić nieporozumienie, bo takie z pewnością musiało nastąpić, sięgnięto po Słownik języka polskiego, Słownik wyrazów obcych PWN, Słownik wyrazów obcych PIW. Woluminy, choć stare, wydane jeszcze w ubiegłym wieku były i tak jednymi z najnowszych w niebiańskiej bibliotece. Przekartkowanie stron pozwoliło na odnalezienie hasła parytet. Zamiast pod nim znaleźć wyjaśnienie pretensji pań, to w tym przypadku jeszcze większe nastąpiło zamieszanie.
W polityce stosunek wymienny jednej waluty do drugiej, jest jasny i sprecyzowany. Wiadomo polityk za nędzne grosze, wynoszące zaledwie roczny lub pięcioletni zarobek wyborcy, nie będzie pracował. Jednak, kiedy nastąpi zamiana parytetu walutowego i to będzie wynagrodzenie roczne z krajów starej unii to już inna sprawa. Niestety w Niebie nie ma w obiegu pieniędzy, szlachetnych metali oraz klejnotów, więc nie można się tego domagać. Taka odpowiedź została udzielona feministkom, lecz zamiast uciszyć gawiedź, to tylko wyzwoliło więcej agresji. Zaczęły złorzeczyć, co w tym przypadku było lekko mówiąc dużym nietaktem. Zaistniała konieczność wyjaśnienia powstałych nieporozumień i na rozmowy postanowiono wysłać delegata. Najlepiej do tej roli nadawałby się ktoś bezstronny, któremu nie można byłoby zarzucić stronniczości. Łatwo było opracować założenie, lecz przy realizacji konkretów już nic tak bezkolizyjnie nie przychodziło. Piotruś naczelny oddrzwierny postanowił wysłać delegata Nieba pochodzącego z konkurencyjnej instytucji. W tym celu przedzwonił do swojego odpowiednika w Piekle i poprosił o wysłanie na rozmowy z paniami jakiegoś prawnika, lecz nie diabła w obawie o jego cześć, życie i zdrowie.
Troska, jaką okazał klucznik najlichniejszemu z czortów wzruszyła samego Belzebuba, czegoś takiego po przedstawicielu Nieba, jak długo żyje się nie spodziewał. Jednak interes własnej instytucji miał dla niego największy priorytet i w tym przypadku chciał utrzeć nosa odwiecznemu rywalowi. Kartoteki najbardziej oddanych Piekłu prawników powinny szybko wyłonić odpowiedniego kandydata. Wybór miał być prosty, łatwy i nie powinno być żadnego problemu z duszą potępioną. Lecz po usłyszeniu nazwy państwa, z którego przedstawicielkami płci pięknej mają być rokowania, wcześniejsi zainteresowani przypominali sobie, że zostawili w domu włączone żelazko, garnek z gotującym mlekiem na kuchence gazowej. Przykro mu w tej chwili, lecz nie może, ponieważ ma nieukończoną terapię przypalania, przypiekania, topienia w smole i tysiące innych powodów, które uniemożliwiały nagły wyjazd z piekła. Nawet były takie, że martwa żona mu nie pozwala, a na dodatek ma zaległy kredyt w frankach szwajcarskich do spłacenia.
Kandydata na reprezentanta z przeogromnego tłumu potępionych jedynie można było wyłowić przez zwyczajne zaskoczenie. W tym celu zarządzono na dziedzińcu Piekła apel prawników wszystkich specjalności i ogłoszono na jutrzejszy dzień konfiskatę zgromadzonych majątków zbieranych pieczołowicie na drodze do piekła. Natychmiast dusze przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości wymknęły się upychać szmal w rajach podatkowych, tak silnie mieli zakodowane przyzwyczajenia.
Na placu pozostał jeden niewydarzona wcześniejsza gwiazda palestry z początku dwudziestego wieku, którego żona wspólnie z jego wspólnikiem ograbiła do gołego. Ośmieszony w oczach pozostałych przedstawicieli jego profesji, palnął sobie w łeb i tak zawędrował w przyśpieszonym terminie do miejsca zarezerwowanego wcześniej za swe złe uczynki.
Idealny niebiański przedstawiciel zjawił się w krajowym feministycznym sztabie głównym. Początkowo miał problem ze znalezieniem jakieś kobiety, ponieważ błędnie myślał, że ci, co klną jak szewcy i chodzą w spodniach to chłopy, takie to było do nich podobne. Dopiero jak jeden wychylił się z za drzwi na korytarz i krzyknął.
- Ma któraś podpaski?
Zorientował się, że ma do czynienia z kobietami i powiedział do krzykaczki.
- Jestem przedstawicielem Nieba i jako specjalista od wszelkiego rodzaju funduszy zjawiłem się żeby wyjaśnić sprawę parytetu.
Został zapytany nie o pieniądze, tylko ile jest duszyczek żeńskich i męskich w Niebie. Zasięgnął konsultacji i zgodnie z prawdą odpowiedział.
- Nie ma żadnej kobiety, są tylko dusze trzech facetów. Pierwszym był przeciętny człowiek przypadkowy bohater, następny w kolejności to złodziej, a ostatni był szulerem.
- A Papież? – zapytała Kazia z charakterystyczną wadą wymowy.
- Papież, kardynał Wyszyński, głęboko wierzący księża, zakonnicy i zakonnice są wyznania rzymsko katolickiego i w związku z tym są w sekcji włoskiej.
Wyzwiska, jakimi jego słowa zostały skomentowane, w samym Piekle uchodzić mogły, jako wzorcowe i nad wyraz kwieciste. Dość szybko bogatym językiem rynsztoku, panie pełną gromadą wyjaśniły mu, o co im właściwie chodzi.
- Domagamy się równego obsadzenia miejsc w Niebie przez dusze kobiet i mężczyzn.
Wyjątkowo zgodnie i szybko uzgodniono powołanie komisji trójstronnej. Składającej się z przedstawicielek sztabu głównego feministek, przedstawiciela Nieba już obecnego i delegata z pełnomocnictwem Piekła. Siła szatańska była podobna jak kilka wieków wcześniej, gdy panie żądały dla siebie zarobkowej pracy zawodowej. Czorty chcieli jak wtedy, gdy oboje małżonkowie po negocjacjach podjęli pracę za wynagrodzenie wcześniej osiągane przez głowę rodziny, upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
Akta osobowe wszystkich dusz kobiet przebywających w piekle, uzupełnione kartotekami parafialnymi w kolejności alfabetycznej i dat zgonu pojawiały się kolejno na stole rokowań. Przeogromna część nie budziła najmniejszych wątpliwości zakwalifikowania do Piekła, lecz niewielka część nasuwała pewne uwagi. Jednak poprzez aklamację uczestników jeden przypadek został w trybie pilnym zakwalifikowany do Nieba.
Rona takiego imienia używała od szesnastych urodzin i od tamtego dnia nie posługiwała się prawdziwym. Jeszcze, jako nastolatka była prześliczną panienką z dobrego domu, której rodzice niczego nie zabraniali. Spełniali jej wszystkie finansowe zachcianki i jedynym ich pragnieniem było żeby się tylko uczyła. Obydwoje zapracowani i zajęci karierami, własnemu dziecku poświęcali niewiele czasu. Powoli w miarę dorastania dziewczynka odczuwała coraz bardziej samotność i szukała u obcych tego, czego rodzina jej nie zapewniała, przede wszystkim ciepła. Przełom w jej życiu nastąpił, kiedy poznała na swoich szesnastych urodzinach o kilka lat starszą od siebie dziewczynę, która przyszła na jej imprezę z zaproszoną klasową koleżanką. Iga imponowała wszystkim dziewczynom na przyjęciu w lokalu wynajętym przez jej rodziców niemających dla niej czasu, tylko ona była tam modnie ubrana w najlepsze ciuchy od znanych projektantów. Nastolatki zazdrościły starszej koleżance kreacji, kosmetyków, butów i sposobu zachowania. Pewność jej jeszcze bardziej je onieśmieliła, kiedy zaczęła opowiadać o wspaniałych podróżach i wycieczkach, jakie odbyła. Zawsze przebywała w dużym gronie adoratorów i to najbardziej znanych. Kiedy zaproponowała solenizantce karierę modelki, ta uznała to za najlepszy prezent na świecie, jaki mogła otrzymać w dniu urodzin. Jednak rodzice nie podzielali jej zachwytu i zabronili nawet spotykać się z Igą. Córeczka nie posłuchała ich i nocą uciekła z domu realizować swoje marzenia. Pierwsze dni pobytu poza domem były najlepsze w jej życiu, dostała najpiękniejsze sukienki, jakie kiedykolwiek miała. Przedstawiono ją kilku biznesmenom, którzy mieli się nią opiekować od tego czasu. Ładnie ubrana i umalowana została wprowadzona do sali gdzie odbywał się bankiet, tam posadzono ją przy starszym panu w wieku jej dziadka. Zadaniem jej było dotrzymywać mu towarzystwa, a jak to się stało, że rano obudziła się goła w jego łóżku, tego nie wiedziała. Starszy wcześniej miły pan, teraz oglądał na telewizorze film z jej udziałem w roli głównej. Ujęcia pokazywały jej twarz i nagość i co z nią wyprawiano, przynajmniej dowiedziała się, dlaczego od pasa w dół wszystko tak ją potwornie boli. Później ten hit filmowy przesłano jej rodzicom, a oni po zapoznaniu się z obsadą aktorską, już jej nie szukali.
Szybko przekonała się, że tam gdzie się znalazła to nie jest żadna agencja modelek tylko zwykła towarzyska. Uzależniona od podawanych na siłę narkotyków i poniżona psychicznie przez traktowanie jej jak przedmiotu, poddała się woli opiekunów. Wykonywała swoją niewolnicza pracę i zapomniała, że jest człowiekiem. Kiedy zrobiła się za stara na pracę w lokalu, zaczęto ją wystawiać, jako seksualny punkt usługowy przy leśnych drogach. Pracowała tam z innymi dziewczynami i obsługiwały przejeżdżających kierowców. Choć stawki były niskie za usługę to każdego dnia chętnych było ich tak dużo, że gwarantowali spory zysk.
Dzień jej śmieci zaczął się identycznie jak wszystkie poprzednie, obudzono ją podobnie jak inne dziewczyny w norze szumnie nazywanej przez alfonsów hotelem. Poranna toaleta, szybkie śniadanie i wyjazd do pracy. Została wystawiona niedaleko leśnego parkingu na łuku drogi. Kierowcy zwalniając swoje samochody mogli zobaczyć przydrożną atrakcję ubraną podobnie jak inne panienki oferujące własny towar, w mini spódniczkę i bluzkę z dużym dekoltem. Dopiero dochodziła dziesiąta, a ona zdążyła obsłużyć już czterech klientów. Letni ciepły dzień zapowiadał się dla niej pracowity, a droga prowadząca nad morze zapewniała stały napływ amatorów przydrożnego seksu. Oni byli spragnieni uciech, jej musiała wystarczyć woda w butelce do podmycia i w ten skromny sposób pozbycia się zapachu napalonego mężczyzny.
Kolejny samochód zbliżał się do zakrętu z nadmierną prędkością, tylko kierowca tego wozu nie zaczął hamować podobnie jak inni. Z przed maski pojazdu odskoczyła w ostatniej chwili, zanim auto uderzyło z impetem w drzewo. Towarzyszył temu ogromny huk i zgrzyt gniecionej stali. Kiedy oprzytomniała ze strachu, zobaczyła w rozbitym samochodzie za kierownicą mężczyznę około trzydziestoletniego. Obok niego na przednim siedzeniu siedziała kobieta prawdopodobnie jego żona. Tylne siedzenia zajmowało troje dzieci, najmłodsze siedziało w foteliku, trochę starsze na podstawce, tylko najstarsza nie miała dodatkowych elementów zapewniających bezpieczeństwo. Dziewczynka patrzyła niewidzącymi oczami na nią przez szybę drzwi, była taka podobna do niej, prawdopodobnie gdyby miała córkę tak by ona wyglądała.
Bez zastanowienia rzuciła się do tylnych drzwi samochodu, były zablokowane, lecz determinacja, jaka ją ogarnęła w tej chwili, dodała jej nadludzkiej siły. Prawie wyrwała pogniecione drzwi, łamiąc sobie przy tym długie paznokcie. Pierwszą uratowała nieprzytomna najstarszą dziewczynkę, odciągnęła ją dziesięć metrów od wraku i położyła na leśnym poszyciu. Następnie wyciągniętą była najmłodsza i ona wyładowała w ślad za siostrą. Kolejnym był braciszek dziewczynek i później przez tylne drzwi po rozłożeniu przedniego fotela wyciągnęła nieprzytomnego kierowcę. Pozostała w pojeździe matka dzieci, która próbowała wysiąść o własnych siłach, lecz zakleszczona przez sprasowany metal nie była w stanie. Pomimo że płomienie ogarnęły samochód, nie zaniechała akcji ratowniczej, tylko obiegła wrak i szarpała przednie drzwi pasażera.
Raport policyjny z przebiegu wypadku tak opisuje relację świadka.
- Dojechałem do kolumny samochodów stojących na drodze z powodu wypadku, włączyłem światła awaryjne i wysiadłem z samochodu. Przeciskałem się obok stojących aut i kiedy doszedłem do czoła korku, zobaczyłem jak kobieta wyciąga kierowcę z rozbitego pojazdu. Wtedy jej długie włosy już płonęły, a odzież się tliła. Położyła go obok dzieci i wróciła do samochodu. Pomyślałem, że po dziecko, lub torebkę. Ona jednak dobiegła do drzwi przednich pasażera, za nimi dostrzegłem poprzez dym postać kobiety. Kiedy to zobaczyłem ruszyłem z pomocą, lecz było już za późno. Kobieta ratująca prawdopodobnie własne dziecko płonęła jak pochodnia. Chciałem jej pomóc, tylko byłem za daleko swojego pojazdu, a nikt z kierujących nie chciał mi dać swojej gaśnicy. Wtedy klęknąłem na asfalcie i patrząc w płomienie, po raz pierwszy w życiu zacząłem się modlić
- Boże jak jesteś przyjmij do nieba tę matkę.
Komisja po zapoznaniu się z przedstawioną dokumentacją ustaliła, choć modlitwa była szczera to nie prawdziwa i przez to została pominięta. Jednak losy tatusia kierowcy najbardziej zainteresowały wszystkich, ponieważ były takie medialne. Wdowiec z trójką dzieci dostał dużą pomoc materialną od telewidzów oglądających tego dnia wiadomości. Jednak po roku, kiedy sprawa przycichła, oddał własne dzieci do rodziny zastępczej, a sam ma nową panią i świeże dziecko.
Zanim zebrani przystąpili do głosowania i zainteresowali się następnymi aktami, prostytutka w niewyjaśniony sposób znalazła się w Niebie z trzema facetami.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania