Niebo

patrzył w niebo

gdzie gwiazdy sypały się

niczym płatki kwiatów

zerwane przez burzę

gdzie wiatr gonił fale

syczących wybuchów

po ciemnym granicie

ponurych niebios

gdzie warkot silników

przecinał pasmem długim

pocisków głęboką ciszę

zapełnioną dymem

gdzie krzyki o pomoc

łzy i wołania

gęsta tkaniną

przesłaniały niebo

gdzie puste oko księżyca

bezdusznie kopciło

jasne odłamki obłoków

płynące w pustce

gdzie wątłe błyski

kłujących piorunów

zszywały niebo.

I krzyk w jego ustach

zamarł

stłumiony potęgą

ogromu niebios

surowych, zimnych, nieczułych

na ludzkie straty

na łzy i na pustkę

w zamkniętych oczach.

Stalowe strugi deszczu

przeszyły chude piersi

i wbiły się prosto

w odekrwione serce

nie rażąc

bo nic pustki nie zrazi

bo takiej ciemności

nie rozwieje i światło,

nie tylko stal zimna

coś w głębi ciemnych

matowych oczu zgasło

i płuca ostatnim

próżnym wysiłkiem

wcisnęły w powietrze

słowa

"Nie chciałem"

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania