Niech cała nie spłonie.
Proszę, nie każ mi jeszcze spać.
Nie wiesz, jak długo myślałam nad pretekstem...
Opowiedz mi jeszcze raz, jak to było, gdy byłam małym dzieckiem.
Jutro musisz wcześnie wstać.
Przepraszam, że czas ci zabieram.
Ale nie idź jeszcze spać, zapamiętaj mnie taką, jak teraz.
Późno jest i dziecko też musi już śnić.
Ale zanika oddech mój i spokój.
Bo wiem, że tracę kolejną z chwil, nie mogąc słyszeć jej słodkiego głosu.
Świeca zbyt szybko zbiegła ku krańcowi.
Młody wosk zasłoni pokój mrokiem.
Łzy też pomogą, lecz tylko moje, bo nikt już nie zdąrzy przed Panem Bogiem.
Porozmawiajmy, póki jest czas.
Chociaż wspomnienia będą ocalone.
Przecież podziękujecie za te niedospane noce. Lecz nie usłyszę. Będę po drugiej stronie.
Komentarze (7)
Zostawiam 5. Zostawiam podziw. Kłaniam się nisko, bo moim zdaniem jest świetny.
Dziękuję.
Poszukiwanie straconego czasu...Prousta. Ty w wierszu go poszukujesz. Rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Pozdrawiam serdecznie i 5
Pasja, gdyby można było odzyskać ten czas. Dzięki za ocenę. Pozdrawiam :)
Piąteczka ;)
Jo-anka, jak tu się tu dokopałaś :) Dzięki za ocenę.
Ależ smutna końcówka. Tym bardziej smutna, że od dawna cię nie widziałam, pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania