Niech oczy nie zgasną

Mądrość zanika w przestrzeniach

Gdy spowity wicher plącze nadzieję,

Tam liczby mnożą niespokojne oddechy

W otchłani pełnej brzydoty, tandety

 

Zapomniane głosy, co gaszą ognie

Gdzie płomieni brak, tam iskra blednie

Jak szept znikający — zabita kolebka

Tam świata kreacja ponura jak sęp

 

A krwi wylanej nie cofną gesty

Gdy ciał umarłych — rozległe pole,

Poemat gęsty jak zawiłość ludzka,

Tam oczy ze łzami — tu mądrość pusta

 

Jakoby komuny wyblakły czasy,

To człowiecze głowy tak wytępione,

Pokolenia żegnają bohaterów życia —

Jak znicz gasną ich ciepłe serca

 

A ty, nadziejo — utwórz nam plon

Pokolenie zacięte — bez elektro-upadłości,

Gdzie oczy nie wbite w ekran — dzień cały.

A w świat, z iskrą skruchy i mądrości...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • onasama 2 godz. temu
    "Pokolenie zacięte — bez elektro-upadłości" zapamiętam to sobie ;) piękny wiersz!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania