Niechciana świadomość
Twoje kłamstwa chronią mnie i to nas zgubi.
W słoneczny dzień, deszczową noc, nie uciekniemy.
Nagromadzony natłok słów i gestów
pochłonie nas bez możliwości ucieczki
Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
Ja w sumie też dobrze wiem, że kłamiesz,
a jednak oboje milczymy...
Kolejne kłamstwa wydają się tak proste
Szeptane do ucha układają się w nową prawdę.
Nasza prawda, czy jest gorsza od innych
tysięcy prawd takiej samej ilości ludzi?
Pociesza mnie myśl, że nie tylko my tak żyjemy.
Co z tego, że na dłuższą metę to nierealne.
Czy to ważne, że sen w końcu pryśnie?
Cieszmy się chwilą,
śmiejmy i płaczmy,
kochajmy, nienawidźmy
Żyjmy...
póki możemy,
w świadomości, że zostało nam mało czasu.
Komentarze (2)
"puki możemy" - póki*
Może wiersz jakoś specjalnie nie przypadł mi do gustu, ale zakończenie jest w porządku. Sam jako taki też nie jest źle napisany, więc zostawiam 4 ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania