Niechciane dziecko idzie w świat

- jesteś beznadziejna, Ala powiedziała do swojej 10 letniej córki. Przeraziło ją to co powiedziała, dlaczego to zrobiła, przecież przez 10 lat jej życia, nigdy na nią nie krzyczała, nigdy jej nie wyzywała i nigdy jej nie biła. Przez te 10 lat zawsze kontrolowała swoje emocje, przez cały ten czas z całych sił dążyła do tego żeby jej dom nie przypominał jej domu z dzieciństwa. Żeby jej córka nie była nią samą, sfrustrowaną, zagubioną i nie dowartościowaną kobietą.

 

Ala zawsze musiała udowadniać swoim rodzicom, że jest najlepsza i warto ją kochać mimo tego, że była owocem ich błędu, nazywanym też brakiem wiedzy na temat antykoncepcji.

 

Wiecznie pijany ojciec bardzo jej nie lubił, bo zawsze była za gruba. W przedszkolu była najgrubsza więc zdarzało się że jej z niego nie odbierał, albo odbierał jako ostatnią, co w sumie nie było takie złe, ponieważ żadne z dzieci nie widziało jej ojca, który szedł od krawężnika do krawężnika mamrocząc coś pod nosem.

Matka codziennie straszyła go rozwodem, więc ojciec obiecał, że przestanie pić jak będzie miał syna. Więc jak Ala miała 6 lat urodził się Alek, który oczywiście nie spowodował że ojciec przestał pić. Z dnia na dzień było coraz gorzej, matka znalazła sobie kochanka, który spowodował że lepiej jej się w życiu żyło, a ojciec dostawał ataków zazdrości które objawiały się biciem matki i robieniem awantur.

Ala poszła już do szkoły, uczyła się bardzo dobrze, żeby rodzice ją pochwalili i powiedzieli że na przykład bardzo ją kochają. Niestety takie słowa nie padały w ich domu,

Ala mając 12 lat przestała chodzić do szkoły.

Wychodziła rano z domu i w klatce obok czekała, aż mama wyjdzie do pracy, gdzieś około 11.

Po czym wracała do domu i nie robiła nic. Jak zaczęła się nudzić w tym domu, to znalazła znajomych, którzy też nie chodzili do szkoły, palili papierosy, siedzieli na ławce przed blokiem i gadali o niczym.

To był okres kiedy Ala prowadziła podwójne życie.

Jedno dla znajomych z ławki a drugie dla znajomych normalnych. Żadne z tych żyć nie było dla rodziców, bo ich i tak nie było w życiu Ali.

Wśród znajomych normalnych znalazła chłopaka, pachniał perfumami i raczej go nie kochała, no bo nie umiała, nawet wtedy gdy postanowiła uciec z domu i po powrocie się dowiedziała że jej szukał, dniami i nocami. Nie spodziewała się że ktokolwiek będzie jej szukał.

W szkole była już przegrana, albo w niej nie była, albo była po to żeby złapać parę jedynek. Pomyślała, że może rodzice ją zauważą jak zniknie im całkowicie z oczu.

Do dzisiaj ma w sobie ten odruch uciekania, jak jest strasznie to wychodzi, trzaska drzwiami, wsiada do samochodu i jedzie jak najdalej przed siebie, zawsze trafia... do babci.

Babcia wtedy mówi:

cieszę się że jesteś.

To wystarczy aby opanować emocje, zacząć myśleć racjonalnie i rozmawiać.

Nie do mamy, nie do koleżanki ale zawsze trafia do babci, która nie pyta, nie ocenia, tylko mówi że się cieszy że ją widzi.

Tak nie wiele, a jednak tak wiele.

Myśl o ucieczce z domu, pojawiła się znienacka, była w 7 klasie, wzięła pieniądze mamy, ukryte w szafce z jej ciuchami i pojechała na dworzec. Była zima, do plecaka włożyła tylko pieniądze, podpaski i strzykawkę z igłą.

Jedyne czego pragnęła to śmieci, była zrozpaczona i samotna.

Wszystko wydawało jej się beznadziejne, zaczęła jeździć od miasta do miasta, spała w hotelach albo w pociągach, wybierała trasy nocne, żeby zaoszczędzić na hotelu. Policjantom, którzy ją zaczepiali mówiła że jedzie do babci i babcia odbierze ją z dworca, raz sprawdzali w kartotece czy nikt nie zgłosił jej zaginięcia, ale oczywiście nikt nie zgłosił, w hotelach pytali tylko o to czy ma pieniądze, miała.

To wtedy w jednych z tych hoteli, wyciągnęła strzykawkę z igłą aby przebić się do żyły i wpuścić do nich powietrze, gdzieś wyczytała że tak trzeba, próbowała całą noc, nie udało się.

Była zrozpaczona, dość że nie może normalnie żyć to jeszcze nie może normalnie się zabić.

Zrezygnowana wsiadła w pociąg i pojechała do babci, która oczywiście się ucieszyła ze łzami w oczach że ją widzi, kazała wejść do wanny, a sama zadzwoniła po rodziców.

Rodzice przyszli razem, ojciec trzeźwy i zrozpaczona matka przytuli ją. Czy to doświadczenie coś zmieniło w życiu Ali, niestety nie za dużo, przynajmniej jeżeli chodzi o relacje rodzinne, było bez zmian. W szkole i na podwórku wszyscy szeptali za jej plecami, no nie wszyscy niektórzy mówili głośno, o tym jaka jest beznadziejna, że uciekła z domu.

Pierwszego dnia po powrocie do szkoły raczej nikt się do niej nie odzywał, oprócz Marcina, jej kolegi od lat, który na oczach całej klasy podszedł do niej, podał jej rękę i przytulił. Wiedziała że to był niezwykły gest. Od tego zdarzenia minęło prawie 30 lat.

Przez te 30 lat od czasu do czasu Ala widuje się z Marcinem, który zawsze się z nią tak wita, jak wtedy, tak czule, nie jak kochanek, ale jak przyjaciel, jak anioł stróż, przechodzi wtedy przez jej ciało jakaś ciepła energia i wspomina ten gest przez następne parę tygodni.

Ala skończyła szkołę podstawową nie powtarzając ani razu klasy, co oczywiście było jej sukcesem, ale nie wyniosła z tej szkoły żadnej wiedzy, która by jej pozwoliła iść do liceum, czy chociażby do technikum. Postanowiła iść do zawodowej szkoły handlowej, która da jej możliwość zarabiania pieniędzy na obowiązkowych praktykach. W tym samym momencie rodzice postanowili się wyprowadzić do innego miasta.

Czyli Ala rozstaję się z ze znajomymi ze szkoły, ze znajomymi z ławki, ze znajomymi normalnymi

i ze swoim pachnącym chłopakiem praktycznie na zawsze.

Zmienia całkowicie środowisko i szkołę, rozpoczyna inne życie. Ala zmieniając otoczenia musiała się dostosować do nowych znajomych.

Dzieci dorosłych alkoholików tak już mają, szybko dostosowują się do panujących warunków, żeby nie zostać odrzuconym.

Ala cały czas mieszkała w domu z alkoholikiem i z matką przez niego bitą.

Przynajmniej raz w tygodniu uciekała z bratem z domu, bo ojciec wrócił do domu pijany a matka jeszcze nie wróciła z pracy więc wyżywał się na swoich dzieciach. Ciągłe kłótnie i bijatyki doprowadziły w końcu do rozwodu, mama Ali wyprowadziła się z domu z Alkiem do mieszkania babci.

Ala została w mieszkaniu z ojcem alkoholikiem. Nie przejmowała się tym za bardzo, miała inne priorytety. Poznała nowych znajomych z osiedla i nowych znajomych ze szkoły. W szkole uczyła się najlepiej, szybko nadrobiła zaległości z podstawówki i wiedziała już czego chce i do czego ma dążyć. Głównym celem było bycie kimś, wiedziała że po skończeniu szkoły zawodowej pójdzie do liceum wieczorowego i na studia. Nic nie stało na jej przeszkodzie.

Była skazana tylko na siebie, więc po skończeniu szkoły zawodowej z wyróżnieniem rozpoczęła pracę w korporacji. Wszystkie zarobione pieniądze wydawała na swoje przyjemności, na papierosy, piwo i imprezy, mogła sobie na to pozwolić, nikt jej nie kontrolował, nikt o nic nie pytał. Matka, która wyszła ponownie za mąż od czasu do czasu dawała jej pieniądze albo zapraszała na rodzinny obiad lub na święta. Ojciec codziennie robił awantury że nie płaci za mieszkanie, albo wchodził w nocy do jej pokoju, odkrywał ją i sprawdzał czy nie ma śladów po wkuciach, podejrzewał że jest narkomanką. Tylko że Ala nią nie była, wiedziała że nie może się stoczyć jak chce do czegoś dojść.

Zdarzało się że ojciec próbował ją bić, wtedy uciekała w nocy z domu i jeździła całą noc nocnymi autobusami. Rano szła do pracy, a po pracy do szkoły, do technikum wieczorowego. W technikum była najlepsza ze wszystkich przedmiotów i w dodatku miała znakomitych znajomych.

Ala się zmieniła, a wszystko dlatego że się zakochała w chłopaku z normalnej rodziny i w dodatku bardzo inteligentnym. Uprawiali seks, uczyli się, chodzili na imprezy, wyjeżdżali razem na wakacje i było cudownie. Ala robiła wszystko żeby się do niego dostosować, słuchała tej samej muzyki, uczyła się bardzo dobrze, żeby pójść na studia. Figurę miała modelki, więc skończyły się jej problemy z mówioną przez ojca nadwagą, raczej już miała anoreksję, przy wzroście 170 cm ważyła 48 kg. Można by powiedzieć że była już dowartościowana.

Dostała się na studia zaoczne, za które płaciła korporacja, na ekonomię na najlepszym w kraju uniwersytecie. Sama w to nie wierzyła jak tylko sobie przypomniała siebie w szkole podstawowej.

To było jak sen, ona, która ledwo zdawała z klasy do klasy jest na studiach.

Zdawała sobie sprawę że wszystko to zawdzięcza Jemu, że to on jej pokazał inne życie. Normalnych znajomych i normalną rodzinę, to u Niego w domu zobaczyła jak się żyje z rodzicami, którzy się nie bija i nie wyzywają, on Ją traktował normalnie, jak człowieka, którego się kocha i szanuje.

Po pewnym okresie powiedzmy normalnego życia, bo nie zapominajmy o ojcu alkoholiku, który wraca do domu w nocy i przez godzinę próbuje trafić kluczem do zamka.

Raz Ala się nad nim zlitowała i otworzyła mu drzwi, ojciec sikał wtedy na wycieraczkę, już nigdy mu tych drzwi nie otwierała, ten widok mimo wszystko ją przeraził. Patrzyła z boku jak się stacza na dno.

Była z siebie dumna że ona jest inna, jest lepsza.

W pewnym momencie tego idealnego życia Ala się zakochuję w 8 lat starszym od siebie mężczyźnie, który ma żonę i dziecko, zakochuje się bez opamiętania, tak się zakochuje, że przestaje się całkowicie kontrolować. Jest na każde jego zawołanie, na każde skinienie ręki. Nic już nie ma znaczenia tylko on – Paweł. Daje mu wszystko co ma, całą siebie, nie dostając w zamian nic.

Ala jest już na tyle mądrą i dużą dziewczynką, że zaczyna zdawać sobie sprawę z tego że zaczyna się staczać, robi z siebie pośmiewisko w pracy i opuszcza się w nauce, w dodatku prowadzi podwójne życie, nie kończy znajomości ze swoim idealnym chłopakiem.

Wygląda to mniej więcej tak, że przechodzi z jednego łóżka do drugiego nie mając przy tym żadnych skrupułów, można powiedzieć że jest podwójnie dowartościowana.

W swoim dużo starszym przyjacielu widziała ojca, który nigdy jej nie przytulił, nigdy nigdzie nie zabrał i nigdy nie powiedział, że ją kocha. Ale do tego wniosku dochodzi oczywiście po latach.

Podwójne życie skończyło się w momencie, kiedy Jej idealny chłopak się jej oświadczył a jej żonaty mężczyzna nie miała zamiaru odejść od swojej żony i ułożyć sobie od nowa życia z Alą.

Ala poczuła że jest rozdarta między szaleńczą miłością a rozsądkiem, na jej szczęście zauważył to Paweł i postanowił zakończyć związek dla jej dobra. Okazał się inteligentnym panem, który wiedział, że musi skończyć ten związek żeby nie zniszczyć życia Ali.

Ala przeżyła zawód miłosny, jeszcze w dniu swojego ślubu dzwoniła do Pawła, żeby się upewnić że nie zmienił zdania, jego telefon milczał...

 

Ala wyszła za mąż za mężczyznę, którego nie kochała, ale któremu zawdzięcza to kim jest. Nie jest już dziewczynką przesiadującą na osiedlowej ławce, najgorszą w klasie wagarowiczką, pracuje, studiuje i jest akceptowana w normalnej, kochającej się rodzinie, ale czy na pewno się odkochała w Pawle, który w jej podświadomości był jej ojcem.

 

W radiu lecą Wilki, jest to ulubiona piosenka męża Ali:

 

„ Po co budować dom, w którym nie zamieszka miłość

Po co przysięgi składać wciąż,

skoro nie można ich dotrzymać?

Tak właśnie jest z nami, czuję to w kościach

W zwykłym spojrzeniu, w braku zazdrości

Zgubiłem obraz, gdy wychodziłem

Z mojego domu. Kiedy to było? „

 

Ala do dzisiaj ma wrażenie że jej mąż wiedział o jej wielkiej miłości...

Ale na pewno nie wie, że Ala postanowiła po odstawieniu pigułek antykoncepcyjnych, będąc po paru latach mężatką mieć dziecko z Pawłem.

 

Dlaczego, Ty jej robisz co chwilę coś do jedzenia i kroisz te jedzenie na malutkie kawałeczki, ciągle jej usługujesz, Ona ma 10 lat i wyobraź sobie, że jak Ciebie nie ma to robi sobie jedzenie i je zjada samodzielnie!

Babcia jest po to aby wnuki rozpuszczać.

Rozpuszczać ale nie kaleczyć!

A Ty co się czepiasz?, wykąp się idź spać, a nie robisz awanturę na noc!

Ala nie zastanawiała się długo, trzasnęła drzwiami, wsiadła do samochodu i odjechała, byle jak najdalej, przed siebie.

Nikt nie będzie jej mówić co ma robić!, w dodatku jest przekonana o swoich racjach, teściowa wyręcza i rozpuszcza jej dzieci, a synuś jak zwykle trzyma stronę mamusi.

Ale gdzie ma jechać?, cała się trzęsie, jakby zaraz miała dostać znanego jej ataku paniki, jest już na autostradzie, musi się uspokoić i zwolnić, przecież nie może spowodować wypadku, mimo wszystko nie chce umrzeć, ma przed sobą roześmianą twarz jej dwu letniego synka, nie chce umierać, nie chce żeby dziećmi opiekowała się teściowa.

Pojedzie do babci, tam się uspokoi i wróci do domu, jak wszyscy będą już spali, a potem wiadomo... ciche dni...

 

Los jednak zakpił z Ali..., a może to Anioł Stróż spowodował że Blanka urodziła się podobna do męża Ali, a nie do Pawła.

W międzyczasie Ala kończy studia, czyli spełnia się jej największe marzenie, jest magistrem ekonomii, otrzymuję awans w pracy, jest menadżerem 30 osobowej grupy pracowników, czuje się doceniona i ważna.

Pewnego wieczora mąż wzywa do Ali pogotowie, Ala dostaję pierwszego w jej życiu ataku paniki, otrzymuję zastrzyk z hydroksyzyny i skierowanie na badania.

Wyniki badań nie wskazują na żadną chorobę, Ala po wielu latach życia w strachu i stresie ma zaburzenia lękowe objawiające się atakami paniki. Przez pół roku leczenia u psychiatry i psychologa zostaje przyjęta do Szpitala Psychiatrycznego.

Ala odmawia leczenia szpitalnego, nie wyobraża sobie przez parę miesięcy rozstać się z Blanką, postanawia sama wziąć się w garść, zaczyna się lepiej odżywiać, uprawiać jogę i chodzić na siłownie. Jest zdania że wysiłek psychiczny trzeba równoważyć z fizycznym, żeby nie oszaleć.

Nie ma pojęcia albo nie przyjmuje do siebie tej informacji, że jej psychika jest cały czas w przeszłości, że nie umie jej wymazać ani zaakceptować, że wszystko co robi teraz jest jej wynikiem.

Ala zaczyna się interesować psychologią, czyta masę książek i wydawnictw psychologicznych, dzięki nim wie jak sobie poradzić z atakami paniki, co zrobić żeby być normalną albo żeby żeby udawać że jest normalną.

Wyjść z choroby pomaga też jej nowy kochanek, dzięki któremu czuje się bardziej dowartościowana, pożądana i kochana. Ich wspólne wyjazdy na szkolenia odrywają Alę od codzienności, pozwalają skupić się na sobie.

 

Mamo, powiedz mi, czy Ty mnie kochasz?

Tak kochanie, kocham Cię nad życie, a dlaczego pytasz?

Bo nigdy mi tego nie mówisz...

Dlaczego nie mówię Blance, że ją kocham, bo nie umiem mówić kocham cię, nikt mnie tego nie nauczył, nikt mnie nigdy nie kochał?

Może pojedziemy do kina i na zakupy?

Super mamo, jeźdźmy.

 

Ala pragnie jeszcze jednego dziecka, nie chce żeby Blanka była sama jak jej zabraknie. Świadomie tworzy pozory normalnej rodziny. Małżeństwo z dwójką dzieci, oboje pracują na kierowniczych stanowiskach, maja ładny domek i w ogóle są cudowni, a w środku ich związku siedzi sobie spokojnie i czeka na wybuch potężna bomba.

Postanawia odstawić pigułki i kochanka, lecz niestety spotyka się z dużym oporem męża, który znajduję milion wymówek. Ala zastanawia się co te wymówki naprawdę oznaczają, podejrzewa męża o zdradę na jego ostatnim wyjeździe integracyjnym. Postanawia, że nie będzie wnikała w ten problem głębiej w myśl zasady im mniej wiesz tym lepiej. Są małżeństwem już siedem lat, przez te lata żyją obok siebie a nie ze sobą. Wracają do domu tylko dla Blanki. Ala jest przyzwyczajona do takiego życia w samotności, a jak jest jej źle to idzie z kimś do łóżka i tam znajduje czułość, pożądanie, miłość i akceptacje. Jakie to ma wobec tego faktu znaczenie, że on po pijanemu przeleciał jakąś pulchną blondynkę, też ma prawo do tego, żeby się dowartościować.

Po roku starań ciąża kończy się już w czwartym miesiącu poronieniem...

Tak jakby ktoś krzyknął, nie ma dzieci bez miłości!

Mąż bierze całą winę na siebie, nie chciał mieć dziecka to nie ma. Ta sytuacja zbliża ich do siebie, zaczynają być dla siebie mili...

Tylko dzięki swojemu lekarzowi prowadzącemu Ala jest wstanie wyjść z tej sytuacji cało, jest na tyle silna, że postanawia spróbować jeszcze raz, nigdy nie była taka silna, taka zdeterminowana i taka pewna tego że musi się udać.

Udało się , ciąża od samego początku jest ciążą zagrożoną, Ala rezygnuje z pracy zawodowej, postanawia w końcu pomieszkać w swoim domu. Jest szoferem Blanki, uczy się gotować, zapisuje się na kurs hiszpańskiego, nadrabia zaległości książkowe, zaczyna inne życie.

Dzień w dzień jest w niej strach, czy się uda, masa badań i masa leków. Udało się, zobaczyła Go wrzeszczącego w niebo głosy o prześlicznym uśmiechu i z lekka diabelskich oczach. Dla Niego postanowiła zakończyć na dobre pracę w korporacji i zostać w domu. Po trzech latach bycia mamą na pełnym etacie Ala stwierdziła, że nie wytrzyma ani jednego dnia dłużej, że jeszcze jeden dzień w piaskownicy i zwariuje. Czuła się źle w tej roli, potrzebowała już wyjść do ludzi i rozpocząć kolejny rozdział swojego życia. Chciała wymazać przeszłość i skupić się na tym co będzie jutro.

A jutro padł wyrok: - "przykro mi, ma Pani białaczkę"...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • NataliaO 10.04.2015
    Nie wiem szczerze co mam powiedzieć. Zatkało mnie, normalne realia życia, okrutnego. 5:)
  • lady 10.04.2015
    Nie wiem brak slow, to jest po prostu swietne ;)
  • Megi :3 10.04.2015
    Smutne. I takie prawdziwe. Trzyma w napięciu, zwłaszcza ta końcówka. 5 :).
  • BreezyLove 10.04.2015
    Brak mi słów. 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania