Niechciany
Mamo, ja to wiem
niejeden by mnie zabił
myśląc
że to koszmarny sen
A ja jestem i pragnę żyć
choć moje życie
nie warte jest nic
Ciało pokraczne, mowa uboga
a oczy moje
jak u mongoła
Czuję Twą miłość, widzę Twe łzy
kocham cię Mamo
bardziej niż Ty
Niewyraźne słowa, szkaradny głos
Ty widzisz piękno
a ja
marny los
Przeszkadzam w szczęściu, w miłości Twej
ojciec podkulił ogon
i uciekł hen
Kocham zwierzęta, kocham ten świat
Mamo, mamo
żyj z tysiąc lat
Komentarze (4)
Ale mnie zaskoczyles, Jozefie. Nie wiedziałam, że poezja Ci bliska...
Nie wiem czy dobrze, ale ja tu widzę dziecko, ktore ma świadomość wlasnej choroby i jedyne co ma, to matkę, które się nim zajmuje. Ojciec uciekł, syn wini za to siebie. Uważa, że jest przyczyną nieszczęścia i być może samotnosci matki.
Bardzo smutny w wymowie.
Pozdrawiam.
Od poezji jestem niestety daleki, ale tutaj tyle ludzi pisze, że człowiek siłą rzeczy chce spróbować. Jak się podobało to się cieszę:)
Dzięki i pozdrawiam
Jak na pierwszy raz, to calkiem dobrze, tylko usuń kropeczki i zamiast me, moje wstaw.
Coś już próbowałem. Dzięki, już poprawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania