Niedokończona apokatastaza (drabble)
# Nie zdążyłam na konkurs, ale i tak wrzucam:)
Kiedyś zapytałeś dlaczego wciąż go noszę. Nie potrafiłam odpowiedzieć, więc owinęłam się jeszcze mocniej i milczałam.
Wiesz… bywało tak, że siedziałam samotnie, odcinając kawałeczki, rozsypywałam je po podłodze lub podrzucałam do góry i obserwowałam ich powolne opadanie. Potem znów zbierałam wszystko i rozkładałam równo na ramionach, plecach i brzuchu. Zdarzało się nawet, że zębami odrywałam małe kęski i żułam wieczorami, zagryzając czekoladą. Niestety skutkowało to skurczami żołądka i bólem głowy.
I czasem, bardzo rzadko, tuliłam mocno do serca, które pod wpływem ucisku niemal pękało lub przystawało, jakby po oddech.
Teraz wiem. Odpowiedź jest prosta: ból jest łatwiej nosić niż przeżyć.
Komentarze (10)
Jak zwykle piękne, choć gdyby było moje to miałoby tytuł "przedpokój Katharsis" :) Dziękuję że jesteś. Dziękuję że pisujesz :)
Witaj Karawanie, dziękuję za ciepłe słowa. Pisanie dla mnie to ciągłe zmaganie, ale zawsze blisko serca ;)
Tytuł swietny :)
Pozdrawiam!
Pieknie, Justysia.
Gratuluję!
Dziękuję!
To święta prawda, Justysko.
Ból noszony, to ból uśpiony, mniej wyczuwalny z przyzwyczajenia. To jak z zapachem - przyzwyczajamy się do woni. A przeżyć, to rozgrzebać, rozdłubać ranę.
Bardzo mi się podoba.
Pozdrawiam.
Dziekuje Antoni, ciesze się :)
Niesłuchanie prawdziwe i poruszające.
Pozdrowienia!
Dziękuję, pięknie!
Szkoda, że nie na konkurs...
Mam spóźniony zapłon :) następnym razem
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania