Niedokończona wojenka
Niedokończona wojenka
Ranek słońcem
rozrywa moje wnętrze —
twoim dotykiem,
obu ręcznie
po ciele zagląda wszędzie,
trzymając w górze
trzewia jak w rytuale
pogański wróżbita.
Mówi, co słychać,
jak ładnie pachnie,
jak się porusza —
jak wieje z wiatrem,
jak błyszczy —
przyjemnie...
I znika...
w krzykach,
jakby się palił,
w jego dymie —
widzę mgłę
wbitą w mech
przez kozie kopyta.
Dobrze wie,
jaki jestem rozdarty
i jak mnie rozbawił —
jak go obudziłem we śnie...
na niedokończonej
wojence.
Drażnimy się.
Ja mu puszczam piosenki,
jak się pali,
on mi za to
wije się w słońcu —
jak na pustyni wąż.
Kiedyś powiedział,
że u wszystkich jest,
ale nie wszyscy lubią,
gdy w ogniu tańczy,
przy muzyce...
Do póki jest.
Jak rosa na jeżu
o poranku przemieszcza się..
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania