Niedopałki z kobiety...
teskt z NSzOpowi
W jego oczach, stała jako nierozwinięty podmiot i zawsze obok. Dom, był dla niej miejscem, gdzie czekała na nią translacja angielskiej prozy Suburban Mobile Brothel.
Zrozumiała dosyć szybko, że jedynym tekstem, którego nigdy nie zdoła przetłumaczyć, jest jej mąż. Nie opanowała podstaw mężojęzyka bazującego na wszechodmianie zaimka osobowego ja. Nie pojęła koniugacji czasowników chcę, żądam, należy mi się, nakazuję.
Nie wiedziała, jaki popełniła błąd w przekładzie narzeczeństwa na małżeństwo z nim?.
I wtedy, dzień przed wigilią znalazła go w piwnicy, pomiędzy zakurzonym regałem ze słoikami, a starą pralką. Copper. Miedziany kocur z naderwanym uchem i przypalonymi rzęsami. Pomimo tych niedoskonałości, był piękny i tajemniczy.
Skąd się wziął? Tego nie wiedziała, ale czuła, że jest dla niej kimś ponad wszystko.
Bo, kiedy ocierał się o jej nogi, wtedy zostawiała niepewną przeszłość za sobą, a kiedy prężył grzbiet, to czuła niepewną przyszłość. Ukrywali, a może wzbraniali się przed tym, co miało wkrótce nadejść i zarazem odejść.
Wtedy, z wieczora spadł duży śnieg i przykrył wokoło wszystkie brudne lustra. Wigilia trwała w ciszy cichej nocy. Copper zaczajony za zasłoną, obserwował uciekający czas. Nagle, skoczył za muszką, która usiadła na najwyższej gałązce, rozłożystej sosny.
Czy złapał, czy tylko dotknął wiosny?. Ścigając niedoścignioną, strącił mosiężną lampę.
Oczy męża uciekły z głowy na wieczność.
Spadł jak zawsze na cztery łapy. Wyciągnęła rękę. Chciała pogłaskać tak, jak lubił najbardziej, miedzy oczami bez rzęs, a naderwanym uchem. Tym razem wymknął się spod jej dłoni. Z wyrzutem, jak spod ogona spojrzał na nią.
— Misja zakończona — mruknął.
I zniknął, tak jak się pojawił. W ciszy cichej nocy…
Komentarze (5)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania