Niedosen

Księżyc ozdabiał dachy emalią z poświaty,

Chociaż noc się na dobre nie ubrała w mroki.

W przezroczystej sukience brała się pod boki,

A chmury ociężale dłużyły makaty

Z szafirów i z szarości ze splątanych motków.

Marzenia, zwidy, bajki wyglądały z kątów.

 

Odbijały się w szybach jak zwodnicze duchy,

Wsnuwały pod powieki, wykrzywiały przestrzeń.

I nie wiem - z przędzy wiary, czy z materii wierzeń?

Zagarniałam zachłannie przed snem pod poduchy,

By zbudzić je o świcie, zaparzyć im kawę.

A księżyc zaczął mącić - Złudy; nie dasz rady,

 

Nie zatrzymasz pod głową, pod mostkiem nie schronisz.

Zostaną ciężkie chmury

I czerń nad balkonem.

Średnia ocena: 2.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Beloniusz 2 godz. temu
    Dotychczas nie znałem Twojej twórczości i widzę teraz, jak wiele straciłem. Urzekła mnie zarówno warstwa językowa, jak i głębia Twoich tekstów. Pozdrawiam :)
  • TseCylia 2 godz. temu
    No to miło. Zapraszam do lektury :)
  • Marzena 2 godz. temu
    Głębia to jest w morzu:) coraz lepsze te komentarze:)
  • TseCylia 2 godz. temu
    Czepiasz się Marzena, ale skoro musisz... XD
  • Polaroid 2 godz. temu
    "A księżyc zaczął mącić" - a to paskuda, prowokator! ale lubię z nim rozmawiać ;)
    Miło Cię czytać. Fajnie, że jesteś,
  • TseCylia 2 godz. temu
    Dzięki. Mnie również miło :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania