Nieidealnie
Nieidealnie rozbita o bruk
Włosy rozsypały się w proteście
Szklane oczy wpatrzone w niebyt
Asfalt jest ciepły jak miękki koc
I szorstki jak piasek w lesie
Nieidealna cisza wokół
Szum wśród drzew i traw
Ptaki roznoszą wieści
Świerszcze grają melodię
I miasto wciąż żyje swoim rytmem
Nieidealny oddech w płucach
Mięśnie drgają bezwiednie
Serce jeszcze stara się nadążyć
Chociaż myśli już dawno rozwiane
Nieidealnie odchodzę
Umieram w końcu
Pierwszy raz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania