Niejeden.
Więc przez chwilę było duszno.
Tak zaczynało się prawie każde zdanie,
pogryzione do samej żywicy,
która skraplała się w dolnych warstwach,
unikając dopełnienia.
Byleby nie nazwać tego na głos,
nie dopuścić do siebie istnienia wielu komór,
z których każda jest zamieszkana,
a dodatkowo jedna - przez dwie inkarnacje.
I tak by się to mogło gotować, kipieć,
gdyby nie błogostany, jako owoc tych wszystkich przemian,
które zaczęły się u schyłku zimy
i jakimś cudem - nadal trwają.
Komentarze (10)
Tak zaczynało się prawie każde zdanie,
pogryzione do samej żywicy, - świetna metafora
Ogólnie ten wiersz bardziej przystępny. Podoba mi się
Napisałem dziś jeszcze jeden, chyba najlepszy z trójki - ale nie będę wstawiał, bo i tak na główna nie wejdzie.
Poczekam do jutra.
Trzeci wiersz na dzień. Cholerne szaleństwo.
Co to się człowiekowi robi z tęsknoty
Ładne to, Szalej - takie bardzo Twoje. Podoba mi się od początku niewymuszona metaforyka - masz to do siebie, że brzmi to naturalnie.
To jest w sumie trochę przekleństwo. Co bym nie napisał, jakoś tak zawsze wypływam ja. Ale naturalność cieszy, kiedy pisze się prosto z serducha.
Szalej. Z jednej strony przekleństwo, z drugiej dobra cecha, bo wypracowałeś coś własnego. A że pisane z serducha... widać.
Sufjen może i coś w tym jest.
Szalej. Też zawsze staram się włożyć serducho w każdy tekst. Nie lubię pisać wymuszonych rzeczy. Automatycznie mam odruch wymiotny i muszę taki szajs usunąć.
Sufjen Jak się robi cokolwiek dla ludzi, tak trzeba🙂
Piekny, bogaty wiersz, z każdym czytaniem nowa odsłona.
Dzięki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania